Kazanie na Matkę Bożą Siewną sobota 8 września 2018
Najbardziej znanym sanktuarium poświęconym Marii jako dziecku, jest mediolańska katedra, wzniesiona dla czci Narodzenia Najświętszej Marii Panny. W Polsce Narodzeniu Marii dedykowana jest słynna bazylika w Gietrzwałdzie – nie wszyscy pewnie wiedzą, że objawienia maryjne w tej wsi są jedynymi w Polsce uznanymi przez Kościół. Na Lubelszczyźnie świątyniom pod wezwaniem Narodzenia Marii przoduje bez wątpienia bazylika w Chełmie, która wcześniej bywała i cerkwią unicką i prawosławną. Radosne świętowanie w Chełmie rozpocznie się dziś (w sobotę 8 września) o 11:30, pod przewodnictwem znakomitego kaznodziei, abpa Tadeusza Kondrusiewicza, metropolity mińsko – mohylewskiego (Białoruś), wcześniej metropolity moskiewskiego, polecam.
Polska duchowość i tradycja wiążą dzień narodzenia Marii z siewem zbóż, mamy zatem dzień Matki Bożej Siewnej. Jeszcze niedawno polski rolnik nie rozpoczynał orki i siewu przed 8 września, gwarancją dobrych zbiorów było błogosławieństwo Marii – najpierw Jej święto, a potem ziarno siewne w glebę; w wielu miejscach dodawano do tych ziaren te poświęcone 15 sierpnia, w dniu Matki Bożej Zielnej.
Zakochani w Marii katolicy wspominają Jej niepokalane poczęcie (8 grudnia), ofiarowanie (21 listopada), spotkanie z kuzynką św. Elżbietą, nawiedzenie (31 maja), wizytę Archanioła Gabriela (25 marca) i wzięcie do nieba po śmierci (15 sierpnia).
Wcale nie widzę w tym przesady, jest to raczej uznanie roli człowieka, w tym przypadku Marii, dziewczyny z Nazaretu, w niesieniu zbawienia. Bóg przychodzi do nas nie z obłoków, ale przez ludzi. Dzisiaj warto dziękować Mu za tych, którzy nam Go przynieśli przez swoje słowa ale bardziej przez czyny pełne miłości. I trzeba pamiętać, że i my możemy Go zanieść innym, we wszystkim, co powiemy i zrobimy z miłością.
Ilustracja – Madonna e Bambino, Mediolan.
Liturgia słowa
Rodowód Jezusa Chrystusa, Syna Dawida, Syna Abrahama.
Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida.
Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.
Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów».
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy «Bóg z nami». (Mt 1, 1 – 23)

Nic tak nie inspiruje mojego myślenia, jak codzienna lektura Biblii i namysł nad jej treściami. Pomijam „zawodowe” spojrzenie na teksty biblijne, kiedy potrzebne są mi do pracy, czyli na przykład kazań. Potrzebuję Pisma Świętego jako człowiek.
się od ludzi.
Miej czas na uśmiech – to muzyka duszy. Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego ręce, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei więźniom, tym, którzy są przytłoczeni ciężarem fizycznego, moralnego i duchowego ubóstwa, jest Boże Narodzenie. Zawsze, kiedy rozpoznajesz w pokorze, jak bardzo znikome są twoje możliwości i jak wielka jest twoja słabość, jest Boże Narodzenie. Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg pokochał innych przez ciebie, zawsze wtedy, jest Boże Narodzenie.
Kiedy piszę tutaj o świętych, zwłaszcza polskich, to chcę pokazać przez ich życiorysy i historie, jak Ewangelia może stawać się ciałem. Niekiedy – tak jak dzisiaj, we wspomnienie męczenniczek z Nowogródka – to wcielenie Ewangelii w życie, niesie ze sobą najwyższą ofiarę.
Obecnie pojawia się coraz więcej analiz mówiących o nadciągających wielkich zmianach, niektóre z nich brzmią katastroficznie, wieszcząc wojnę światową, niepodobną do znanych nam z przeszłości. Coś wisi w powietrzu – mówi się już mniej uczenie. I pewnie w końcu spadnie.
Bez wątpienia można czytać dzisiejszą Ewangelię, jako krytykę duchowieństwa współczesnego Jezusowi, skupionego na przestrzeganiu form kultu i zewnętrznych zachowań. Taki typ religijności jest prosty do realizacji i kontroli – umyć ręce, kubki jak kiedyś, czy klęknąć w odpowiednim momencie i we właściwą sobotę zanieść jajka do poświęcenia, jak dzisiaj. Jezus wskazuje, że to, co istotne dokonuje się jednak wewnątrz ludzkiego serca. A duchowieństwo ma dawać przykład, że taka jest hierarchia wartości, najpierw to, co wewnątrz, potem tradycje i rytuały.
Od wielu lat piszę w tym dniu o Solidarności, którą kocham i która mnie ukształtowała. Ta z roku 1980 i następne. Czasem muszę szukać jakiegoś motywu, dziś spadł mi prosto z nieba, a w zasadzie z Ukrainy, z Pryłuków koło Czernichowa.
Nie znamy końca świata ani swojego końca. Ewangelia dzisiejsza przypomina, żeby „we właściwej porze rozdawać żywność”. Wczoraj, razem z kilkoma wolontariuszami rozdaliśmy 40 litrów dobrej zupy dla głodnych i bezdomnych w Lublinie. Przy okazji – o czym w Ewangelii nie ma mowy – zrobiliśmy niektórym zdjęcia do dowodów osobistych. Przyznam szczerze, że w roli tła, przy trzymaniu planszy, czułem się znakomicie.