KTO NASZĄ MIŁOŚĆ POMNAŻA

Poniedziałek 8 października 2018 Poniedziałki, w tradycji Kościoła, dedykowane są Duchowi Świętemu, który odnawia nasze myśli, oświeca, umacnia, wspomaga. A przede wszystkim pomnaża naszą miłość, do Pana Boga i do każdego człowieka.  I niech tak dziś będzie.

Itinerarium

CZEMU LUDZIE SIĘ ROZWODZĄ

Kazanie na 27 niedzielę zwykłą 7 października 2018 Rozwód to już finał, formalne dopełnienie tego, co dużo wcześniej już się stało. I to jest najsmutniejsze. Przyczyn rozwodów jest tyle ilu ludzi. Specjalistą nie jestem, ale towarzyszyłem ludziom w tych trudnych dla nich chwilach.

Ludzi trzeba lubić, nikogo lepszego na świecie obok nas nie mamy. A żeby ludzi lubić, warto odrywać oczy od smartfonów. Nigdy nie wolno pomyśleć (i powiedzieć) – „Ja cię już znam! Wiem, czego się po Tobie mogę spodziewać!” Po pierwsze, jeśli ktoś tak o kimś myśli, nie rozumie człowieka, bo dopóki człowiek żyje jest dolny do największych zmian, nawet na ostatnim zakręcie życia. Po drugie, ktoś, kto tak mówi, nie rozumie siebie, bo nikt – poza Panem Bogiem – nie jest zdolny do pełnego poznania drugiego człowieka.

Codziennie trzeba uczyć się przebaczać i dziękować za ludzi, którzy dają nam te cenne lekcje – to Ewangelia na żywo, „na żywca” nawet. Jestem także pewien, że zawsze – naprawdę zawsze – można zacząć od nowa, to też wiem z Ewangelii (przypadek starego Nikodema) i z faktów mojego życia. Wiem także, że w sytuacjach kryzysowych modlitwa jest ogromną siłą, bo nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Tyle o przyczynach rozwodów.

Towarzyszę też niejednokrotnie ludziom, którzy żyją po rozwodzie. Niektórzy z nich modlą się codziennie, w każdą niedzielę idą na Mszę Świętą, uczęszczają na rekolekcje, a nawet – nie zmyślam – przystępują do spowiedzi, wyznają grzechy, choć wiedzą, że odejdą bez rozgrzeszenia (ale z błogosławieństwem). Wychowują dzieci w wierności nauce Kościoła. I nie śpią po nocach, płaczą, bo nie przyjmą komunii świętej w dniu pierwszej komunii swoich dzieci.

I jeszcze na koniec – na wesoło z kancelarii parafialnej.

 

 

OD JAK DAWNA NARZECZENI SIĘ ZNAJĄ

 

LITURGIA SŁOWA

 

 

Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę.

Odpowiadając, zapytał ich: «Co wam przykazał Mojżesz?»

Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić».

Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela».

W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo». (Mk 10, 2 – 12)

 

Itinerarium

W HABITACH NIOSĄ CHYSTUSA

Sobota 6 października 2018 Trzeba być nie lada znawcą, aby rozróżniać pasterki od pasterzanek czy służki od służebniczek, żeńskie zakony mienią się wielością nazw, charyzmatów i podejmowanych dzieł. Trudno jednak sobie wyobrazić Kościół lubelski bez obecności i aktywności sióstr zakonnych. Ich modlitwa, godziny poświęcane adoracji i kontemplacji, wierność w umiłowaniu Chrystusa, budują Kościół i prowadzą ludzi do zbawienia.

W najnowszej lubelskiej Niedzieli – http://niedziela.pl/artykul/139366/nd/Modlitwa-i-milosierdzie-w-habitach – piszę o siostrach zakonnych z Lublina i naszego regionu. A mamy wśród nich panoramę całego świata – są tutaj siostry czarno, żółto, brązowo i biało skóre, słowem Kościół taki jaki jest naprawdę. Mamy tutaj wspaniałą czarna Siostrę Białą (Annafrida, Tanzanka od Sióstr Białych) i niezwykle łagodną siostrę Reginę od Misjonarek Maryi, Koreankę (z Południowej Korei).

To u nas – na Lubelszczyźnie – od prawie 100 lat zakonnice opiekują się niewidomymi paniami w Żułowie, porzuconymi dziećmi w Tuligłowach czy samotnymi matkami w centrum Lublina. Trochę nieznany świat. Świat modlitwy i gorliwego miłosierdzia. Dziewczyny, dojrzałe kobiety i staruszki, w kolorowych habitach, z kornetami i welonami skrywającymi włosy. Klęczą godzinami przed tabernakulami i pocieszają więźniów w areszcie na Południowej (Lublin).

Na zdjęciu – siostra Mapendo z Kongo, teraz w Lublinie.

Itinerarium

NAJLEPSZA MODLITWA DLA GRZESZNIKÓW

Piątek 5 października 2018 Wspomnienie św. Faustyny Koronka do Miłosierdzia Bożego znana jest już od września 1935  r., warto przy okazji zajrzeć na wileński Antokol, obecnie ul. Grybo 29, gdzie modlitwa ta została przekazana s. Faustynie Kowalskiej. Eksplozja zainteresowania i praktykowania Koronki nastąpiła po r. 2002 i słynnej wizycie św. Jana Pawła II w Łagiewnikach, które odwiedzić należy koniecznie, jako światową stolicę kultu Bożego Miłosierdzia.

Wiem, że niektórzy krzywią się na liczne objawienia, jakie miała św. Faustyna – widywała i słyszała nie tylko anioła i Matkę Bożą, ale i samego Pana Jezusa. Innych nie przekonuje styl z „Dzienniczka”, odbierany jako zawiły i bigoteryjny; tu dodam, że w porównaniu z tym co widywała i zapisała np. niemiecka mistyczka św. Mechtylda z Magdeburga, język Faustyny jest prosty i zrozumiały.

Przynajmniej trzy powody sprawiają, że modlę się koronką codziennie, trzeci z nich jest najważniejszy. Pierwszy jest praktyczny, da się ją odmawiać wszędzie, na spacerze, w samochodzie, w kolejce do lekarza (tu to nawet nowennę do Miłosierdzia można odmówić!). Ze względu na prostotę nie wymaga tak dużej koncentracji jak różaniec. Drugi powód to podobieństwo Koronki do hezychazmu, bodaj najdawniejszej formy medytacji chrześcijańskiej, polegającej na tak częstym jak to możliwe, recytowaniu frazy „Panie Jezu Chryste, Synu Boga Żywego, zmiłuj się nad nami” (wraz z wdechem i wydechem).

Trzeci powód jest najważniejszy – jestem grzesznikiem. Koronka nie jest najlepszą modlitwą dla zdrowych, świętych, tych, którym się zawsze powodzi i którzy niczym i nikim się nie martwią. Jest dla tych, którzy grzeszą, chorują, pokutują, bywają zdołowani, odrzuceni, którzy są obmawiani a czasem bici, którzy martwią się stanem świata („świata całego” – jak modlimy się w Koronce). Jest przede wszystkim modlitwą dla grzeszników, dla mnie znakomita! A ponieważ większość z nas nie należy do elity bogatych i zadowolonych, sięgamy po Koronkę, a przez nią po Miłosierdzie Boga.  Co, oczywiście, nie przeszkadza, aby recytować Koronkę jako dziękczynienie za chleb, życie, przyjaciół i odlatujące właśnie żurawie (z Polesia lubelskiego).

Poniżej obietnica związana z Koronką i próbka mistycznego tekstu św. Faustyny.

 

 

Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku; chociażby grzesznik był najzatwardzialszy, jeżeli tylko raz zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia mojego.

 

O Boże mój, jestem świadoma posłannictwa swego w Kościele świętym. Ustawicznym wysiłkiem moim jest wypraszać miłosierdzie dla świata. Ściśle łączę się z Jezusem i staję jako ofiara błagalna za światem. Bóg mi nie odmówi niczego, kiedy Go błagam głosem Syna Jego. Moja ofiara jest niczym sama z siebie, ale kiedy ją łączę z ofiarą Chrystusa, to staje się wszechmocną i ma moc przebłagania gniewu Bożego. Bóg miłuje nas w Synu swoim; bolesna męka Syna Bożego jest ustawicznym łagodzeniem gniewu Boga.

O Boże, jak bardzo pragnę, aby Cię poznały dusze, żeś je stworzył z miłości niepojętej. O, Stwórco mój i Panie, czuję, że uchylę zasłony nieba, aby o dobroci Twojej nie wątpiła ziemia.

Uczyń mnie, Jezu, miłą i czystą ofiarą przed obliczem Ojca swego. Jezu, mnie nędzną, grzeszną, przeistocz w siebie, bo Ty wszystko możesz, i oddaj mnie Ojcu swemu Przedwiecznemu. Pragnę się stać hostią ofiarną przed Tobą, a przed ludźmi zwykłym opłatkiem; pragnę, aby woń mojej ofiary była znana tylko Tobie. O Boże wiekuisty, pali się we mnie ogień nieugaszony błagania Ciebie o miłosierdzie; wyczuwam i rozumiem, że to jest moje zadanie, tu i w wieczności. Tyś sam kazał mi mówić o tym wielkim miłosierdziu i dobroci Twojej.

 

Itinerarium

KOŚCIÓŁ Z RUIN NA NOWO

Kto był w Asyżu – jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na świecie  – i widział Porcjunkulę, małą kaplicę, którą odbudował św. Franciszek, wie o czym piszę dzisiaj. Franciszek usłyszał wezwanie od Chrystusa: „Idź, odbuduj mój Kościół, gdyż popada w ruinę”. Najpierw myślał, że chodzi o znaną mu kapliczkę, którą odnowił własnymi rękami.

Potem pojął, że chodzi o odbudowanie Kościoła poprzez służbę, miłość i solidarność ze wszystkimi ubogimi, nędznymi, odrzuconymi i znękanymi. Tak też powstał Kościół w czasach Chrystusa. Tak też z ruin może wznieść się Kościół dzisiaj.

Itinerarium

PORZUCIĆ PRZESZŁOŚĆ

Środa 3 października 2018 No właśnie, z dzisiejszej Ewangelii wynika przede wszystkim to, że warto porzucić wszystko z przeszłości, aby zyskać szczęście. I pójść za Panem Jezusem.

Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz». 

Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki podniebne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć». 

Do innego rzekł: «Pójdź za Mną». Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca». Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże». 

Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu». Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».

(ŁK 9, 57 – 62)

 

Itinerarium

O ŻYCIU WIECZNYM NA STACJI BENZYNOWEJ

Wtorek 2 października 2018 Na stacji benzynowej młody chłopak kasuje należność za tankowanie, chcę mu podać numer rejestracyjny samochodu.

– Wiem wszystko! – mówi kasjer – Numer widzi na kamerze .

– Tak? – ripostuję żartem – A kiedy będzie koniec świata?

– Mam nadzieję, że niedługo – słyszę.

Tej wiary nie podzielam. Życie jest piękne. Niesamowite. Jest darem Boga i zapowiedzią tego Następnego, tego Bez Końca.

Itinerarium

JESZCZE MOŻEMY NADROBIĆ

Poniedziałek 1 października 2018 Wchodzimy w finisz, trzy czwarte roku za nami, pozostał jeszcze tylko październik, listopad i grudzień. Każdy z nas ma coś do nadrobienia, żeby zaliczyć ten rok do udanych. A ten rok, tak czy inaczej, pomniejszy nasz czas, ten do końca życia. Zatem warto przyśpieszyć.

Podpowiadam, że może nam w tym przyśpieszeniu pomóc różaniec, od jutra w tradycji mamy miesiąc dedykowany tej modlitwie. Mnie to pomaga. Mogą nam pomóc  – mnie bardzo pomagają – święci wspominani w tym miesiącu. Dziś jest to św. Teresa Mała (ta od Dzieciątka Jezus), potem będą nasi święci Aniołowie Stróżowie, Franciszek z Asyżu, Faustyna Kowalska (od koronki do Bożego Miłosierdzia), Matka Boża Różańcowa, Wincenty Kadłubek, Małgorzata Alacoque, św. Teresa Wielka (od dzieł mistycznych), Jadwiga Śląska, Ignacy Antiocheński (jeden z pierwszych męczenników), św. Łukasz, Jan Kanty, Jakub Strzemię oraz Szymon i Juda Tadeusz, apostołowie. Po drodze jest jeszcze 40 rocznica wyboru Karola Wojtyły na papieża (16 października).

Ale z czym przyśpieszyć? Co nadrobić? Każdy ma swoją listę. Na tej najważniejszej, mojej także, jest miłość. Do Pana Boga, do ludzi, z którymi idę przez życie i do siebie samego. Jak zdążymy z miłością, wszystko inne też nadrobimy.

Itinerarium

Z  SZACUNKIEM I ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ

Kazanie na 26 Niedzielę Zwykłą 30 wrześni 2018 Z dzisiejszej Ewangelii płyną dwa przypomnienia, z pozoru znane i banalne, jedno o szacunku dla każdego człowieka, drugie o odpowiedzialności.

Chrystus mówi o szacunku dla tych, którzy nie są „nasi” („kto nie chodzi z nami”), o to dzisiaj trudno. Szanujemy swoich, gorzej z Żydami, Cyganami, Ruskimi, a najgorzej z uchodźcami. I  wrednymi sąsiadami, wtrącającymi się w nasze sprawy.

Odpowiedzialność za słowo, gest, czyn. I nie chodzi o to, żeby kogoś nie zdenerwować, ale żeby trwać przy prawdzie, dobru i sprawiedliwości (co oczywiście odsunie niektórych od nas).

Ewangelia wyciąga z lamusa prawdy zapomniane, ale ważne. Do zastosowania od zaraz.

 

Apostoł Jan rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami». 

Lecz Jezus odrzekł: «Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. 

Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody. 

A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze. 

Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie».

(Mk 9,38 – 48)

Itinerarium

ŁOMEM I SIEKIERĄ W KSIĘDZA

25 lat po zabójstwie ks. Józefa Gąbki Sobota 29 września 2018 To działo się dokładnie 25 lat temu, smutny jubileusz. Był piątek 30 września 1993 r.  Zagłoba, w pobliżu Opola Lubelskiego, przed plebanią, otoczoną zaroślami bzu. Na zegarze było kilkanaście minut po 22:00.

Ktoś zapukał do okna. „Proszę księdza samochód nam się popsuł… Czy ksiądz nie mógłby pomóc?”. Za krzakami bzu kryli się już sprawcy zbrodni. Dwie siekiery, trzy noże, dwa łomy. Pierwszy cios – łomem w głowę – był zasadniczo śmiertelny. „Jak huknęło, to aż uciekłem na drugą stronę” – powie podczas wizji lokalnej najmłodszy z bandytów, 13-letni Arkadiusz J. Osiem następnych razów, to już chyba efekt furii. Ksiądz proboszcz jest w stanie rozpoznać wikarego jedynie po ubraniu następnego dnia rano. Ciosy zadają głównie 19-letni Darek K. i 17-letni Irek M. Z mieszkania księdza sprawcy zabierają kluczyki do auta i równowartość dzisiejszych 20 tys. zł.

Cały artykuł przeczytacie w wersji cyfrowej tutaj – http://lublin.niedziela.pl/1, wydanie papierowe jest już pewnie w kioskach.

Wspominam męczeńską śmierć ks. Józefa Gąbki, człowieka, którego znałem. To jedyny kapłan zamordowany – z powodu rabunku – w ostatnich 30 latach na terenie diecezji lubelskiej; nie umiem ustalić kiedy podobne zdarzenie było wcześniej. Oczywiście, można powiedzieć, że zabójstwa na tle rabunkowym nie są czymś nadzwyczajnym.

Piszę o tamtej zbrodni, popełnionej w klimacie pierwszego antyklerykalizmu w wolnej Polsce (lata 1992 – 1997), bo uważam, że mam obowiązek pamiętać i przypominać. Żałuję każdego, kto zginął niewinnie.

I przypominam, z całą pokorą, prośbę Papieża Franciszka sprzed 5 lat, wygłoszoną w Rzymie:  „Was drodzy polscy pielgrzymi i wszystkich Polaków proszę: dziękujcie Bogu za waszych kapłanów i wspierajcie ich modlitwą, życzliwością i dobrą radą. Niech Pan wam błogosławi.

Zdjęcia – z archiwum własnego i parafii w Zagłobie.

Itinerarium