Kazanie na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP Sobota 8 grudnia 2018
Najważniejszym skutkiem Bożego Narodzenia, o czym z perspektywy ponad 2000 lat już zapomnieliśmy, jest potężna zmiana w kondycji samego człowieka. Zmienił się, używając metafory, system immunologiczny człowieka. Każdy organizm ma system odpornościowy, broniący go przed zmianami, zarówno na gorsze i lepsze.
Poprzez Wcielenie człowiek zaadaptował w swojej istocie dwa nowe czynniki, zresztą silnie powiązane. Jeden to zdolność do wiecznego trwania (mimo zmiany niesionej przez biologiczną śmierć), drugim jest potencjał miłości. Od Wcielenia jesteśmy istotami otwartymi i zaproszonymi do wiecznego istnienia i istotami zdolnymi do przeogromnej, Bożej miłości.
Matką tej zmiany w kondycji człowieka jest Maryja. To Ona pierwsza otwiera swoją istotę na Boży, wieczny wymiar i poddaje się szaleństwu miłości. To samo ofiarowane jest nam, Jej dzieciom.
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja.
Anioł wszedł do Niej i rzekł: «Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami».
Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca».
Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?»
Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego».
Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa».
Wtedy odszedł od Niej anioł.
(Łk 1,26 – 38)

Boże Narodzenie, zamieszkanie Boga pośród nas i w nas, dotyczy nie tylko ludzi, ale całego świata, kosmosu. Niestety Internet, telewizja, ciągły pobyt w miastach, odizolowuje nas od głębokiego doświadczania piękna natury przenikniętej obecnością i bliskością Boga.
Tajemnicę bliskości Boga możemy odkryć i posmakować w bliskich więziach z ludźmi. Bardzo o to trudno dzisiaj, zwykle bywamy w „zespołach”, „ekipach”, „grupach” (na portalach, gdzie nawet mamy „grupy tajne”), jeszcze częściej znajdujemy się w tłumie.
Nie ma Bożego Narodzenia bez przebaczenia. I mamy jeszcze dwadzieścia dni, aby zdążyć ze słowem „przepraszam” albo „proszę, przebacz mi”.
Za dwadzieścia dni siądziemy do Wigilii. Oczywiście żaden Pan Jezus nie narodzi się tego dnia, narodził się raz, w Betlejem, według obliczeń biblistów 2011 lat temu (siedmioletnią pomyłkę w datacji zawdzięczamy ormiańskiemu mnichowi Dionizemu).
Pewien stary diabeł przechodził na emeryturę i szukał następcy. Po eliminacjach na placu boju pozostały trzy młodsze diabły.
Podzielę się z wami moim planem na Adwent. Od wielu lat zamiast choinki mam mały stroik, w ogóle świerki najbardziej podobają mi się w lesie. Nie pamiętam kiedy ostatnio na Wigilię jadłem dwanaście potraw, zwykle poprzestaję na trzech. Prezenty staram się rozdawać przez cały rok. To już napisałem czego nie będę robił w Adwencie.
W wielu zgromadzeniach zakonnych, zwłaszcza tych najbardziej „surowych”, na przykład u trapistów czy kamedułów, dzień dzisiejszy, czyli Wigilia Adwentu jest czasem rozpoczynania nowicjatu, czyli pierwszego kroku w całkowitym poświęceniu życia Bogu.
Weszliśmy – w Europie – w czas najkrótszych dni i najdłuższych nocy, światła zacznie przybywać 22 grudnia. W epoce wszechobecnej elektryczności nie zwracamy uwagi na zmiany na niebie.
