PIERWSZA WIOSNA

Wtorek 22 stycznia 2019

Kto się trochę gapi w niebo, widział może pierwszą wiosenną pełnię księżyca. Tak, wiosenną, bo od najkrótszego dnia w sezonie przybyło już światła prawie o godzinę, zwłaszcza na zachodzie słońca.

Światła przybywa, my zelektryfikowani we dnie i nocy, nie widzimy tego. Jasnością pobudzone są za to sójki, sikory, kawki, gawrony i kowaliki (te, co schodzą o pniach głową w dół – rzadkość w awifaunie).

Wszystko to oznacza, że czas się przebudzić i ruszyć za Chrystusem, „Wschodzącym z wysoka Słońcem” (Łk 1,78).  

Itinerarium

RADOŚĆ NA TEN PONIEDZIAŁEK

Ten poniedziałek zadedykujmy naszym babciom i dziadkom, z racji ich święta. Mnie dziadkowie nauczyli żegnać się krzyżem, miłości do Pana Boga, szacunku dla ludzi i wartości chleba.

Za tych dziadków, którzy już odeszli, zmówmy modlitwę o wieczne szczęście, z żyjącymi porozmawiajmy, może wypijmy herbatę. A jak sami już piastujemy te role, to opowiedzmy wnukom jak piękne było i jest życie.

Radosny i dobry jest ten początek tygodnia!

Itinerarium

Z CHRYSTUSEM NADZIEJA I MIŁOŚĆ

Kazanie na 2 Niedzielę Zwykłą 20 stycznia 2019

Zaprosiliśmy Chrystusa do Polski w czasie chrztu, ponad 1050 lat temu. Razem z Maryją. Tak przed laty uczył nas rodaków, św. Jan Paweł II.

I nic lepszego nie możemy zrobić dzisiaj. Zaprosić Ich do Polski, ale nie jakiejś abstrakcyjnej. Zaprosić do mojego serca. Do mojej rodziny. Do szkoły. Na uniwersytet. Do samochodu, którym codziennie jeżdżę. Do biura, w którym stukam po klawiaturze komputera. Do sejmu i senatu i do każdego ministerstwa.

Prosta prawda, do której warto wracać. Bo z Chrystusem i Maryją przychodzi zgoda, zrozumienie, współczucie, radość, nadzieja i miłość.

 Liturgia słowa:

W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: “Nie mają wina”. Jezus Jej odpowiedział: “Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czy jeszcze nie nadeszła godzina moja?” Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: “Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: “Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: “Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci więc zanieśli. Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: “Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie. (J 2,1 -11)

Itinerarium

SOBOTA SOLIDARNOŚCI

Sobota 19 stycznia 2019

Pożegnanie ś. p. Pawła Adamowicza, zamordowanego prezydenta Gdańska, przywróciło, pewnie na krótko, życie kilku ważnym słowom i wartościom, które gubimy w wirze życia.

Może wróci solidarność, może pytania o prawdę, o Polskę, o służbę ludziom. Dobrze, jeżeli wrócą, jeżeli zacznie się coś dziać w naszym myśleniu, a potem w działaniu.

Ja pomodlę się dzisiaj za ś. p. Pawła Adamowicza, rozdam kilkadziesiąt talerzy z zupą dla ubogich i bezdomnych, porozmawiam z trzema lub czterema samotnymi w ich legowiskach w pustostanach i w ogródkach działkowych.

Każdy z nas może zrobić dziś coś bardzo prawdziwego, dłużej pobawić się z dziećmi czy wnukami, zrobić dobrą kawę dla żony, upiec sernik dla męża. Solidarność i miłość mają kształty codzienności.

Chrystus swoje życie ofiarował w dobrych słowach i czynach dla ludzi.

Itinerarium

O MOWIE NADZIEI I RADOŚCI

O MOWIE NADZIEI I RADOŚCI

Piątek 18 stycznia 2019

Dużą karierę robi „mowa nienawiści” i próby jej zwalczania. Nie wiem czy jakiekolwiek działania edukacyjne – potrzebne oczywiście – zahamują wojny werbalne w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w Internecie. Nie wierzę także w uregulowania prawne, w to, że za pomocą kar i grzywien czy więzienia, uda się powstrzymać słowną agresję.

Pisałem tu już wiele razy o zabójczej ale i uzdrowieńczej mocy słowa, o czym wiem z doświadczenia. Rana od zacięcia nożem zagoi się po tygodniu, rana zadana plotką, obmową, kłamstwem, cynizmem, drwiną pozostaje długo, czasem do końca życia. „Trzydzieści lat temu, powiedział mi…” Słowa, to nie tylko dźwięki, to raniące lub nawet zabójcze pociski. Albo najlepsze lekarstwa i wspaniałe dary.

To, co mówimy, jak mówimy, potrzebuje ewangelizacji, ducha Chrystusa. Najpierw słowa puste (dominujące dzisiaj) – „Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” (Mt 12,36 – 37). Dalej czytamy: „Niech nie wychodzi z waszych ust żadna mowa szkodliwa, lecz tylko budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym” (Ef 4,29). Jakbyśmy do tego się dostosowali, mamy o połowę mniej do powiedzenia.

Słowami możemy także ludzi odbudować, podnieść na duchu, wzmocnić, rozradować, uzdrowić, ucieszyć, rozniecić nadzieję, wyrazić miłość, rozgrzeszyć i ocalić. To wszystko czynił swoimi słowami Chrystus.  

Jeżeli cokolwiek ma się w Polsce zmienić, zależy to – między innymi –  od tego co i jak powiemy rano i w ciągu dnia. Oby to był posiew mocy, radości, nadziei i miłości.

Itinerarium

SOLIDARNOŚĆ OD TERAZ DWIE GODZINY W TYGODNIU

Czwartek 17 stycznia 2019

Piszę od kilku dni o potrzebie zmiany, nawrócenia na ludzką solidarność, poruszony tragedią w Gdańsku, zabójstwem ś. p.  prezydenta Pawła Adamowicza. Na pewno teraz dużo w nas jeszcze mocnych uczuć, smutku, rozbicia ale i współczucia, chęci zrobienia czegoś dobrego, wartościowego.

Wklejam w tym wpisie zaproszenie do konkretnej solidarności, bo jak budować ją to od teraz i przy pomocy rąk, nóg, słów i czynów. Symboliczne gesty też są ważne, ale jeśli połączymy je z naszym zaangażowaniem na rzecz bardzo potrzebujących, to coś się będzie zmieniać. I w nas i wokół nas.

To zaproszenie wymaga decyzji o ofiarowaniu dwóch godzin w tygodniu, w dowolnym dniu, wieczorem, pomiędzy 19:00 a 21:00. Od wielu lat w Gorącym Patrolu prowadzonym przez lubelskie Centrum Wolontariatu pracujemy z ludźmi bezdomnymi – wydajemy im codziennie posiłki, herbatę, ubrania, podstawowe leki. A przede wszystkim rozmawiamy, wsłuchujemy się i dajemy swój czas. W naszej ekipie jest blisko 50 osób, są lekarze, pielęgniarki, biznesmeni, studenci, pracownicy naukowi, specjaliści od dobrej kawy i dobrych samochodów.

 Od miesiąca codziennie jeździmy z termosami, defibrylatorem i opatrunkami do altanek na ogródkach działkowych, do pustostanów i śmietników. Tam znajdujemy ludzi, kobiety i mężczyzn, którym rozdajemy kołdry, koce, kurtki, gorącą zupę, czasem leki i buty. Ale ciągle jest nas za mało.

Dlatego poszukujemy kierowców (najlepiej z samochodami), ludzi, którzy umieją parzyć i rozlewać herbatę, robić kanapki, podawać zupę i chleb. Proste, banalne? Tak, ale to jest konkretna solidarność, twardy czyn miłości. I szukamy ludzi, którzy nie boją się słuchać i rozmawiać.

Ponieważ od prawie 20 lat staram się w ten sposób służyć ludziom, wiem co piszę. Zaczynając od podanych kubka herbaty i kanapki Renata poczuła się ważna, poszła na odwyk, potem zdobyła fach i teraz jest porządną żoną i matką. Krzysiek, niegdyś alkoholik i samotny bywalec pustostanów, odwiedza teraz swoim autem wnuki. Stefan, odnaleziony miesiąc temu w altance na rogatkach Lublina przez pół roku nie jadł nic gorącego, nasza zupa przed Świętami była jego pierwszym ciepłym posiłkiem. Wcześniej konserwy i chleb ogrzewał najpierw przez trzy godziny pod kołdrą, żeby wziąć je do ust. Teraz, dał się przekonać, ma już pracę, dach nad głową, leczy dwubiegunówkę i widzi przed sobą przyszłość.

Kiedy zamieniamy wzruszenia i uczucia na konkretne czyny, coś naprawdę może się zmienić, dlatego to zaproszenie.

https://www.facebook.com/178548322167933/photos/a.496766627012766/2149778918378187/?type=3&theater

O SOLIDARNOŚĆ Z BEZDOMNYMI

Pan Paweł z działek  ma już nowe okulary i wygodne łóżko, pan Olek dostaje prawie codziennie gorącą zupę, chłopakom z dworca PKS dzięki kołdrom, które dostali od wolontariuszy łatwiej przetrwać zimę. 

Zastanawiasz się jak Ty mógłbyś pomoc osobom, którym zima doskwiera najbardziej?

Zapraszamy do programu Gorący Patrol, prowadzonego przez Centrum Wolontariatu w Lublinie. Zostań wolontariuszem i pomagaj z nami na miarę swoich sił i możliwości. 

– Jesteś kierowcą i masz samochód? Przewieź termosy z gorącą zupą

– Lubisz gotować? Przygotuj gorący posiłek lub pomóż robić kanapki.

– Potrafisz udzielać pomocy przedmedycznej? Zmień opatrunki osobom bezdomnym

– Niestraszne Ci zimno i śnieg? Sprawdź czy na działkach lub w pustostanach, ktoś nie potrzebuje Twojej obecności.

Stań obok osoby bezdomnej, podaj jej kubek herbaty, powiedz kilka ciepłych słów i przekonaj się co się wtedy stanie.

Dołącz do nas. Gwarantujemy pracę w grupie i szkolenia dla wolontariuszy. 

Spotkanie informacyjne odbędzie się w poniedziałek 21 stycznia o godzinie 19:00.w Centrum Wolontariatu, ul. Głęboka 17.

Jednocześnie w dn. 22 – 25 stycznia, od wtorku do piątku, w godz. 10:00 – 18:00,  będziemy prowadzić w tym samym miejscu zbiórkę potrzebnych rzeczy dla bezdomnych, podajemy konkretną listę:

– buty zimowe męskie i damskie

– kurtki męskie

– bielizna damska i męska

– rękawiczki

– spodnie

Będziemy wdzięczni za podzielenie się wyżej wymienionymi rzeczami, które dzięki Wam zyskają nowe życie na plecach, rękach i nogach naszych bezdomnych sióstr i braci.

Itinerarium

NADZIEJA NA NOWĄ POLSKĘ

Środa 16 stycznia 2019

Pamiętam Polskę z ormowcami i ubekami. Pierwsi mogli zatrzymać bez powodu każdego, bo byli „Ochotniczymi Rezerwami Milicji Obywatelskiej” (ORMO), drudzy (Urząd Bezpieczeństwa lub Służba Bezpieczeństwa) śledzili podejrzanych obywateli (miałem wątpliwą przyjemność być wśród nich), podsłuchiwali i zatrzymywali bez powodu.

I teraz kalejdoskop dat i rocznic. 40 lat temu przyleciał do Polski Jan Paweł II, to był czerwiec 1979. Słuchałem i wierzyłem w Jego słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi!”. Zstąpił i odnowił. A za 10 lat, w czerwcu 1989 po raz pierwszy w życiu głosowałem na kogo chciałem, a głosowałem na ludzi Solidarności. I w następne 10 lat potem mój kraj, Polska, stała się członkiem NATO.  To tak jakby – proszę wybaczyć porównanie – Motor Lublin awansował do Ligi Mistrzów. Ale tak się naprawdę stało.  

Dzisiaj wierzę, że Polska to ludzie, miejsce i czas, w których może zwyciężyć solidarność, zgoda, zrozumienie i porozumienie. W rodzinach, miejscach pracy, na podwórkach, nawet w sejmie.

Nie muszę wierzyć w cuda, zbyt wiele widziałem ich w swoim życiu. Bogu dziękuję, że żyję w kraju niezwykłych ludzi, kraju kochającym wolność. Dziś w Gdańsku i całej Polsce smutek i zaduma po śmierci ś. p. Pawła Adamowicza. I nadzieja na nową, bardziej szczęśliwą i Bożą Polskę.

Itinerarium

NIE ZMARNUJMY TEJ SZANSY

NIE ZMARNUJMY TEJ SZANSY

Wtorek 15 stycznia 2019

Narody zjednoczone i zgodne – tak jak rodziny – są szczęśliwe i silne. Te, które toczy wojna, choćby tylko na ostre słowa, prędzej czy później przegrywają i marnieją. Głębokie podziały w narodzie prowadzą nawet do wojen domowych, w poprzednim wieku doświadczyła tego Hiszpania i Rosja, w tym jeszcze płonie Syria i Jemen. Polska także, na mniejszą skalę, miała w historii rokosze i konfederacje w trakcie których Polacy zabijali Polaków.

O tym, że można się pięknie różnić, bez nienawiści i agresji, mówi się od wieków i na tym polega wielkość ludzi i społeczeństw.

Mieliśmy w najnowszej historii Polski dwa wydarzenia, które poruszyły cały naród, odejście Jana Pawła II prawie 14 lat temu i katastrofę smoleńską sprzed 9 lat. Zabójstwo  ś. p. Pawła Adamowicza przeżywa dziś większość Polaków. Dwie poprzednie szanse z 2 kwietnia 2005 r. i z 10 kwietnia 2010 roku zmarnowaliśmy.

Gdańsk dla mojego pokolenia był miejscem narodzin nowej polskiej wolności w sierpniu r. 1980, może teraz popłynie stamtąd fala nowej solidarności, która zjednoczy nas Polaków, pomimo różnic w poglądach. Modlę się, abyśmy na nowo stali się wspólnotą narodową, jakkolwiek górnolotnie to zabrzmi. Wspólnotą solidarną, wspierającą się, rozumiejącą, szanującą wzajemnie, bliską, mądrą i pełną braterskiej miłości.

Zdjęcia: flaga Polski i Gdańska.

Itinerarium

NA SŁOWA I NOŻE NASZA WOJNA DOMOWA

Poniedziałek 14 stycznia 2019

W chwili gdy ten tekst zostanie opublikowany, prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, walczy o życie po ataku nożownika. Kiedy usłyszałem o tym dramacie pomodliłem się o zdrowie ciężko rannego, tyle mogę zrobić.

Podobnie jak wielu z Was po usłyszeniu informacji o zamachu jestem zszokowany. To mogło się zdarzyć w Polsce? Dzisiaj? Niedawno świętowaliśmy stulecie odzyskania niepodległości, teraz mamy 30 lat nowej polskiej wolności. Kilka miesięcy temu pisałem o narastającej nienawiści i agresji pomiędzy Polakami –

Żałuję, że miałem rację.

Od wielu lat nie ma już jednej Polski, najbardziej podział na dwie, może trzy czy cztery Polski, zaznaczył się po odejściu św. Jana Pawła II w 2005 r. Świat polityko sięgnął po agresję i nienawiść jako środki zdobywania czy utrzymywania władzy, a te emocje udzielają się wielu rodakom. Media, włączone w tę walkę, podsycają jeszcze bardziej złe emocje. Zasadniczo nie ma dialogu, rozmowy, wymiany opinii, jest wojna domowa. Przeważnie na słowa, ale jak widzimy także na noże.

Mam nadzieję, że tragedia w Gdańsku będzie impulsem do otrzeźwienia i nawrócenia. Do szacunku dla innych ludzi, do traktowania ich z godnością (pomimo różnic w poglądach), do ujrzenia w każdym siostry i brata, do łagodności i zrozumienia. Do pokoju i jedności, słowem do wciąż nierealizowanego w Polsce przesłania Chrystusa i Ewangelii.

PS. Zdjęcie ze strony internetowej Pawła Adamowicza.

Itinerarium

DWIE MIŁOŚCI NA ŚWIĘTO

Kazanie na Święto Chrztu Pańskiego Niedziela 13 stycznia 2019

Dzisiejsze święto przypomina przynajmniej o dwóch miłościach. O jednej słyszymy w Ewangelii – „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. To miłość Boga do każdego z nas. Proszę sobie swoje imię wstawić zamiast „tyś”, dla przykładu, „Agnieszko, Katarzyno, jesteś moją umiłowaną córką”, „Andrzeju, Pawle, jesteś moim umiłowanym synem”.  Cieszę się tą miłością, tym, że Bóg zna mnie po imieniu i w chrzcie obdarował początkiem mojego wiecznego życia.

I druga miłość, ta od rodziców, którzy przynieśli mnie do kościoła na chrzest, bo wierzyli, że dają to, co najlepsze, a właściwie Kogoś – samego Boga.

Dwie wielki miłości, które ten dzień czynią radosnym świętem.

Liturgia słowa:  

Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest on Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: „Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem”. Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”.

(Łk 3,15-16.21-22) 

Itinerarium