PROWADŹ MNIE ŚCIEŻKĄ PROSTĄ Poniedziałek 9 września 2019

Zamieszanie i niepewność to oznaki czasów, w których żyjemy. Za sprawą coraz bardziej nieobliczalnych polityków i szalonej prędkości Internetu, wiele rzeczy może błyskawicznie zmienić się na naszą niekorzyść czy nawet zgubę. Oczywiście, teoretycznie zmiany mogą być także pozytywne. Teoretycznie, bo chyba wszyscy czujemy przechył w stronę zła i głupoty.

My jednak żyjemy i chcemy spokojnie przechodzić prze kolejne dni i tygodnie. „Prowadź mnie ścieżką prostą”, modli się psalmista (Ps 27). Prosta ścieżka to unikanie zła i wybieranie pomimo wszystko tego, co dobre. Prosta ścieżka to codzienna modlitwa, troska o najbliższych ale i pamięć o tych, którym bomby lecą na domy i głowy. Prosta ścieżka to zaufanie w cichą obecność samego Pana Boga w naszych biografiach.

Prosta ścieżka to podążanie za głosem serca, które myśli, słowa i uczynki opromienia miłością.

Itinerarium

PROJEKT DLA ZAKOCHANYCH Kazanie na 23 Niedzielę Zwykłą 8 września 2019

Dlaczego wierzę w Ewangelię i próbuję według niej układać życie? Najpierw dlatego, że jest to piękny i prawdziwy projekt, choć bardzo trudny. I dlatego, że jego celem jest życie wieczne.

Życie mam jedno, niepowtarzalne, projekt na nie musi być wielki.

Po latach praktykowania Ewangelii wiem, że jest ona projektem dla zakochanych. Dla zakochanych w górach i zapatrzonych w bezkres morza. Dla zakochanych w niezapominajkach i urzeczonych pełniami księżyca. Dla zakochanych w ludziach i ich zwykłych sprawach. W tym wszystkim, co jest do pokochania, żyje Pan Bóg. A w Nim jest jeszcze inne życie, to wieczne. Najlepszy projekt jaki znam.

Ewangelia na dziś:

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.

Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”.

Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.

Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem».

(Łk 14,25 – 33)

Itinerarium

ŻYJCIE Z BOGIEM Sobota 7 września 2019

Życie z Bogiem. Taki tytuł nosił jeden z pierwszych zbiorów codziennych rozważań, jakie czytałem w młodości. Życie z Bogiem, ta krótka fraza jest zachętą do przeżywania każdej chwili z Nim. I nie chodzi o to, żeby nieustannie wypowiadać jakąś modlitwę albo zajmować myśli pobożnymi sprawami.

Życie z Bogiem to staranne wypełnianie swoich obowiązków (co jest bardzo trudne), okazywanie szacunku dla każdego człowieka, koszenie trawy w wolną sobotę i dobre osolenie wody przy gotowaniu ziemniaków. A w „tyle głowy” świadomość, że jest Bóg a moje życie jest drogą do Niego.

Żyjcie z Bogiem!

Itinerarium

ZAPROSZENIE NA MAŚLAKI Piątek 6 września 2019

Wiele lat temu, naprawdę wiele, bo przynajmniej piętnaście, jeden z moich kolegów pracujących w służbach specjalnych pokazywał jak może bez problemów podsłuchiwać dowolne rozmowy telefoniczne prowadzone przez komórkę. Wyjaśnił to dość prosto – jeśli coś jest w przestrzeni, to przy odrobinie pomysłowości można to przechwycić.

Dziwi mnie, że ostatnio zapanowała konsternacja z powodu ujawnienia istnienia programu Pegasus precyzyjnie śledzącego, co kto mówi, fotografuje, filmuje i pisze. Wcześniej głośno było o popularnym chińskim smartfonie, przesyłającym wszystkie dane użytkowników do centrali chińskiego wywiadu. Przypuszczam, że nie tylko Chińczycy zainteresowani są takimi informacjami.

Jest rzeczą oczywistą, że nasze smartfony udostępniają informacje o wszystkim co za ich pomocą robimy, każdemu kto zechce je zdobyć przy odrobinie pomysłowości. Jeśli coś jest w przestrzeni, można to zdobyć.

Czy cokolwiek jeszcze – oprócz utraty kontroli nad swoim życiem i intymności – może nam grozić ze strony smartfonów? Cofnijmy się w czasie, w r. 1996 słynny czeczeński pogromca Rosjan, prezydent Dżochar Dudajew ginie od rakiety naprowadzonej na jego kryjówkę przez telefon satelitarny którego używał. Pięć lat później, Masud Ahmad Szah, „Lew Pandższiru”, legendarny afgański dowódca, zostaje zabity ładunkiem wybuchowym ukrytym w kamerze bądź telefonie komórkowym odwiedzających go dziennikarzy. To oczywiście przykłady skrajne, nas nie dotyczące, jak naiwnie pomyślimy.

I na koniec bardzo optymistycznie – nic nie zstąpi dobrego spotkania przy kawie, spaceru z bliską osobą i rozmową w cztery oczy gdzieś w zagajniku z maślakami.

Itinerarium

Z MIŁOŚCIĄ MAŁE RZECZY Czwartek 5 września 2019

Największym złem jest brak wrażliwości i miłości bliźniego oraz przerażająca obojętność w stosunku do sąsiada żyjącego na marginesie, dotkniętego wyzyskiem, moralnym zepsuciem, biedą i chorobą. 

To jedna z myśli Agnes Gonxha Bojaxhiu, znanej jako św. Matka Teresa z Kalkuty, dziś jej święto.

A nawet jakby ten pierwszy cytat nie przekonywał, to sens drugiego jest na pewno do zrealizowania przez każdego z nas:

„Nie potrafimy robić wielkich rzeczy. Możemy robić rzeczy małe, za to z wielką miłością”. 

Itinerarium

ZA KOGO ŻYCIE MOŻNA ODDAĆ Kazanie na święto męczenniczek z Nowogródka Środa 4 września 2019

Za kogo można oddać życie? Oddać życie. Nie tak po prostu umrzeć, ale oddać życie.

To pytanie stawiałem sobie w  Nowogródku, w miejscu stracenia przez Niemców 11 sióstr nazaretanek w r. 1943. Niżej wklejam opowieść o oddawaniu życia przez te niezwykłe polskie kobiety w dniu ich wspomnienia w liturgii.

Za kogo i dlaczego można oddać życie? Nie ma dobrej odpowiedzi bez miłości. Tej do Boga i tej drugiej do ludzi.

Pogodna, ciepła letnia noc. Wojna. Jedenaście Polek, kobiet i zakonnic, siedzi w pokoju na komisariacie gestapo w Nowogródku. Wiedzą, że może jeszcze w nocy a może nad ranem, zostaną rozstrzelane. Posądzane są o pomoc partyzantom. Modlą się, cicho popłakują, oddają życie w ręce Tego, Któremu zawierzyły wdziewając habity. Właściwie nie zginą, ale oddadzą życie za stu dwudziestu innych, którzy dzięki ich ofierze przeżyją. Oddadzą życie za innych, ale i za Polskę.

Weronika była najmłodsza, miała tylko dwadzieścia siedem lat. Szlachcianka, ale „zaściankowa”, czyli bez majątku. Leokadia, najbardziej korpulentna, wzbudzała respekt i posturą i odwagą. W czasie okupacji sowieckiej (1939 – 1941) została zmuszona do roli służącej rosyjskiego dyrektora szkoły w Nowogródku. „Dlaczego ja?” – protestowała. Przez niecałe dwa lata doprowadziła do wiary całą dyrektorską rodzinę. Dlatego pewnie ona.

Jutro uczcimy Niepodległość Polski. Przynajmniej nie zapomnimy, że to ten dzień, wolny od pracy nawet. Opowiem o jedenastu Polkach, o Polsce przepięknej, prostej i rozstrzelanej.

Wszystkie bohaterki dzisiejszej opowieści giną w Nowogródku (obecnie Białoruś), najbardziej znanym z młodości Mickiewicza. Są zakonnicami, nazaretankami. W lecie 1943 roku działająca w pobliżu miasteczka partyzantka radziecka na chwilę zajmuje osadę Iwaniec, następuje karna ekspedycja gestapo, są egzekucje, palenie całych wsi, liczne aresztowania. W samym Nowogródku 18 lipca 1943 roku zostaje uwięzionych sto dwadzieścia osób, w większości ojcowie rodzin i młodzież męska. Niemcy zapowiadają ich rozstrzelanie.

Adela Mardosewicz (siostra Stella w zakonie), w jednej z rozmów deklaruje: „Mój Boże, jeśli potrzebna jest ofiara z życia, niech raczej nas rozstrzelają, aniżeli tych, którzy mają rodziny – modlimy się nawet o to”. Modlitwa zostanie wysłuchana za dwa tygodnie. Wcześniej, aresztowani mieszkańcy Nowogródka zostają deportowani do przymusowej pracy na terenie Rzeszy Niemieckiej, wrócą po wojnie wszyscy, żywi i ocalali. Siostra Stella słysząc o zagrożeniu życia księdza Aleksandra Zienkiewicza, kapelana klasztoru, ponawia swoją przedziwną prośbę: „Boże, mój Boże, ksiądz kapelan jest o wiele potrzebniejszy na tym świecie niż my, modlimy się teraz o to, aby Bóg raczej nas zabrał niż księdza, jeśli jest potrzebna dalsza ofiara”. Ksiądz przetrwał okupację, potem został repatriowany na tzw. „ziemie odzyskane” i dożył 95 lat w opinii świętości (zmarł w 1995 r.).

Modlitwa siostry Stelli szybko zostaje wypełniona. W sobotę 31 lipca otrzymuje wezwanie, aby stawić się wieczorem w komisariacie gestapo, wraz ze wszystkimi siostrami. Stawiły się o 19.30 po nabożeństwie różańcowym. Po godzinnej rozmowie z niemieckim oficerem, podczas której padają zarzuty wspierania partyzantki, siostry zostają wywiezione w kierunku koszar. Wiedzą, że zginą. Nie wiadomo, co wpłynęło na zmianę terminu egzekucji, jednak gestapo przewozi zakonnice na noc z powrotem na posterunek. Noc, niczym tamta w Ogrójcu. Rankiem, w niedzielę 1 sierpnia, siostry zostają rozstrzelane w małym i młodym lesie, pięć kilometrów za Nowogródkiem. Wokół brzózki i sosenki.

Eugenia była nauczycielką spod Suwałk, nosiła przydomek „Siostra Dyscyplina”. O Paulinie mówiono, że była „mało sprytna”, co wówczas uchodziło za spory komplement. Helena „pierwsza do najcięższych robót, nieroztropna w miłości siostrzanej, chce wszystkich wyręczać”. Julia, ledwo umiała czytać i pisać, ponieważ rodzice nie chcieli posyłać córki na lekcje z obawy przed szkodliwym wpływem zrusyfikowanej szkoły (początek XX wieku, zabór rosyjski). Józefa, najprawdopodobniej tylko ranna w momencie egzekucji, ponieważ podczas ekshumacji (1945) znaleziono ją w postawie przykucniętej, przypuszcza się, że skonała przez uduszenie pod pryzmą piachu. Eleonora, „gdzie przeszła, tam był ład, skład i porządek”. Anna, prócz zajęć stricte zakonnych, potrafiła prząść len i wełnę. Jadwiga, z roztargnienia przytachała kiedyś pewnemu wizytatorowi szkolnemu wraz z drugą siostrą kanapę, choć przełożona prosiła tylko o … kanapkę. I Adela (Stella), tymczasowa przełożona klasztoru, obarczona tą godnością po wyjeździe właściwej przełożonej, która wiedziała, że nie podoła w czasie prześladowań.

Polska, jedenaście kobiet. Życie oddane, ale nie utracone. Niepodległość, którą dziś mamy na całego, zrodzona z wielu ofiar, mało znanych jak ta, o której wspominam dziś. Niepodległość i wolność, z życia i męczeństwa jedenastu kobiet i tysięcy innych. Polska dla której trzeba było umierać. Polska dla której warto żyć. Jak najlepiej.


Męczenniczki nowogródzkie, rozstrzelane 1 sierpnia 1943 roku

S. Stella – Adela Mardosewicz, lat 55, pochodząca z okolic Pińska;

S. Imelda – Jadwiga Żak, lat 51, z Oświęcimia;

S. Rajmunda – Anna Kukołowicz, Lat 51, z Wileńszczyzny;

S. Daniela – Eleonora Jóźwik, lat 48, z Podlasia;

S. Kanuta – Józefa Chrobot, lat 47, z ziemi Wieluńskiej;

S. Sergia – Julia Rapiej, lat 43, z okolic Grodna

S. Gwidona – Helena Cierpka, , lat 43, z Poznańskiego;

S. Felicyta – Paulina Borowik, lat 37, z Podlasia;

S. Heliodora – Leokadia Matuszewska, lat 37, z Pomorza;

S. Kanizja – Eugenia Mackiewicz, lat 39, z Suwałk

S. Boromea – Weronika Narmontowicz, lat 27, z okolic Grodna

Modlitwa za przyczyną Sióstr Męczenniczek z Nowogródka:

Boże, nasz Ojcze, Twój Syn, Jezus, powiedział, że nie ma większej miłości niż oddać życie za drugiego człowieka. Siostra Stella i jej współsiostry dobrowolnie wybrały śmierć, by ratować braci. Ty przyjąłeś ich ofiarę. Przez wstawiennictwo Błogosławionych Sióstr usłysz nasze prośby, które zanosimy do Ciebie w imię Jezusa, naszego Pana. Amen.

Itinerarium

SZKOŁA PRAWDY I MIŁOŚCI Wtorek 3 września 2019

Rozpoczęła się szkoła. Będą lekcje, klasówki i oceny. Wszystkie moje szkoły dawały mi nie tylko wiedzę, ale otwierały też na prawdę. Dzięki nauczycielom i książkom odkrywałem, że świat jest piękny, że ludzie są wspaniali (choć bywają źli), że na końcu wszystkiego musi być Ktoś kto to wszystko wymyślił.

Wszystkie prawdy prowadziły mnie do zrozumienia, że w życiu ważne jest dobro, to, które mogę uczynić i to, które otrzymuję od innych. A za dobrem jest miłość, jedyny sens myślenia, życia i działania. Wszystko to zacząć się może w szkole.

I zacznie się, jeżeli dziećmi zajmą się nauczyciele, dla których prawda, dobro i miłość są najwyższymi wartościami.  

Itinerarium

DAR LUDZI WOKÓŁ NAS Poniedziałek 2 września 2019

Na zdjęciu przy dzisiejszym wpisie z pozoru nie ma nic nadzwyczajnego. Są ludzie, którzy coś ustalają, wymyślają i tworzą. Są razem, blisko, na czymś im zależy.

Jeżeli będziemy mieć takich ludzi wokół siebie i przy sobie,  pokonamy wszystkie trudne chwile. I Pan Bóg okaże się bardzo bliski.

Itinerarium

WOJNA U NASZYCH GRANIC Kazanie na 80 rocznicę wybuchu II wojny światowej Niedziela 1 września 2019

Moja babcia zawsze z lękiem patrzyła na samoloty, wiedziała, że mogą z nich spaść bomby a z nimi śmierć. Teraz ja latam samolotami, z ufnością, że żadnego z nich nie trafi jakaś rakieta.

Niemieckie bomby, które spadły 80 lat temu na Wieluń a potem na inne polskie miasta rozpętały największą jak dotąd wojnę na świecie. To było dawno, wojnę znamy z filmów i książek, nie świszczą nam kule nad głowami.

Wojna jest jednak bardzo blisko nas. Mapy w Internecie pokazują, że za 20 godzin jadąc samochodem mogę dotrzeć do Doniecka, tam już widać zgliszcza zbombardowanych domów.

Znajomy generał mówi mi, że dzisiaj wojna to jeden wirus, który może sparaliżować systemy energetyczne, bankowe albo komunikację. Ojciec święty Franciszek jest pewien, że dzisiaj trwa Trzecia Wojna Światowa, ale „w kawałkach”.

Patrzę na małe polskie wojny na portalach, na razie na obraźliwe wpisy i kąśliwe komentarze. Też wojna, choć bez ofiar śmiertelnych.

O pokój możemy się modlić i jest to bardzo ważne. Więcej jeszcze dla pokoju możemy zrobić przebaczając naszym wrogom, szanując każdego człowieka i przede wszystkim zamieniając każde słowo, gest i czyn w miłość.

Itinerarium

MAŁE DOBRO WIELKA SOLIDARNOŚĆ Kazanie na 39-lecie Solidarności 1980 Sobota 31 sierpnia 2019

Kazanie na 39-lecie Solidarności 1980 Sobota 31 sierpnia 2019

Już kiedyś o tym pisałem, o tym, jak zaczęła się przed 39 laty Wielka Solidarność. Przypomnę krótko.

Anna Walentynowicz pracowała jako suwnicowa (operatorka sprzętu) na jednym z wydziałów Stoczni Gdańskiej. Nie mając zbyt wielu zajęć do wykonywania, w czasie przestoju suwnicy, postanowiła robić swoim kolegom herbatę do przynoszonych do pracy kanapek. Wkrótce koledzy z innych wydziałów, dowiedziawszy się o gorącej herbacie, zaczęli przychodzić do pani Anny też licząc na herbatę. Wkrótce pani Anna musiała pożyczać termosy od znajomych i czajniki, aby wszystkim przygotować napój. W niektóre dni udawało się jej także ugotować trochę zupy i częstować kolegów. Po prostu tak postanowiła z dobrej woli i chęci pomocy. W końcu stało się to w Stoczni niemal zwyczajem, a troska pani Anny zaczęła zakreślać coraz szersze kręgi, do tego stopnia, że stała się najbardziej lubianą osobą w całej Stoczni.

Kiedy latem 1980 r. groziło jej zwolnienie, wszyscy postanowili zwołać strajk. Ten strajk, na czele którego stanął Lech Wałęsa i z którego zrodziła się WIELKA SOLIDARNOŚĆ i w rezultacie nasza wolność dzisiaj. Tak zaczęła się jedna z największych zmian, jakie dokonały się w Europie i na świecie w ubiegłym wieku.

Dobro ma moc przemiany świata i nas samych. Wierzę, że i dzisiaj wielkie rzeczy mogą zacząć się mojego małego dobra.

Foto za gdańsk.pl

Itinerarium