Kazanie na V Światowy Dzień Ubogich
Nie
Pamiętam, jak sceptycznie przyjmowany były pomysł Jana Pawła II ustanawiający Światowe Dni Młodzieży, przecież wcześniej tego nie było a ludzie się zbawiali. Wysłuchiwałem wówczas – połowa lat 80-tych ub. wieku – opinii, że termin jest słaby, bo w sierpniu jeździ się na urlopy i chodzi na pielgrzymki, wbrew temu w sierpniu 1997 r. Paryż aż kipiał od młodych ludzi świętujących radośnie swoją wiarę i na Polach Elizejskich i nawet na Placu Pigalle.
Dziś po raz piąty, z inicjatywy Franciszka, obchodzony jest w Kościele Katolickim Światowy Dzień Ubogich, przyjmuje się to święto bardzo opornie. No bo i jak należy świętować taki Dzień? Kościelna tradycja, nieokraszona zbytnio wyobraźnią, podpowiada – „Zróbmy Mszę Świętą!” I potem słyszymy, że z okazji Dnia Ubogich (ale także Dnia Dziecka, Dnia Strażaka, Dnia Górnika i setki innych przypadków) ktoś odprawi Mszę Świętą z kazaniem wygłoszonym przez jakiegoś mówcę i mamy odfajkowane, zaliczone.
Dzień Ubogich to zadanie do odrobienia dla każdego z nas, Msza Święta, okej, ale to nie wystarczy. Co robił Pan Jezus ze swoimi ubogimi znajomymi? Przede wszystkim dbał, żeby mieli co jeść („Wy dajcie im jeść!”), dalej jadał z nimi (miano Mu to za złe), rozmawiał, żartował, starał się ich rozumieć, współczuć i wzmocnić.
Dlatego, jeżeli dzisiaj albo w najbliższych dniach zaaranżujecie spotkanie z kimś ubogim (w jakimkolwiek znaczeniu), wypijecie z nim kawę, porozmawiacie, pożartujecie i spędzicie godzinę, to macie przepiękny Dzień Ubogich.
W Lublinie wymyśliliśmy – wolontariusze – że po Mszy Świętej w 4 kościołach (pandemia!), siądziemy z ponad 500 siostrami i braćmi do dobrego obiadu z deserem w 6 restauracjach (pandemia!). Bardzo polecam, niech będzie normalnie, jak w Ewangelii i rodzinie.

dziela 14 listopada 2021

