Poniedziałek 30 sierpnia 2021
To może zabrzmi dziwnie, ale piszę z pełnym przekonaniem. Wszyscy wiemy, że wiele rzeczy wokół nas jest złych i niepokojących. To co dzieje się w Białorusi i na granicy Polski z Białorusią. To, co wydarzyło się w Afganistanie i co tam jeszcze dziać się będzie. Pandemia nie powiedziała ostatniego słowa, liczba osób zagrożonych głodem na świecie rośnie od 5 lat, a w czasie pandemii to zagrożenie mocno wzrosło.
Z powodu wieku i wielu doświadczeń życiowych oraz niezłej pamięci z niedowierzaniem przyjmuję deklaracje polityków, że w Polsce jest bardzo dobrze, a wkrótce będzie jeszcze lepiej. Im więcej słyszę takich zapewnień, tym bardziej wzmagam czujność. Słynna Gierkowska „propaganda sukcesu” z początku lat 80-tych ub. wieku doczekała się nawet opracowań naukowych i piosenki Andrzeja Rosiewicza, nie uległem jej, bo nasłuchiwałem Radia Wolna Europa (z trzaskami w eterze). Wtedy królowały bon moty typu: „Przeżywamy dynamiczny rozwój” i że „Jesteśmy jedną z dziesięciu potęg gospodarczych na świecie.” Obecnie sytuacja jest taka, że wszyscy (prawie) czujemy, że sprawy nie układają się dobrze, ale postępujemy jakby nic złego miało nie przyjść. I jest tak prawie od 30 lat. Obym się mylił, niech będzie jak najlepiej.
Mam jednak biblijną radę. Przed potopem tylko Noe (z garstką realistów) budował Arkę. W czasie wyjścia z egipskiej niewoli naród wybrany pośpiesznie spożywał potrawy, w przekonaniu, że nadchodzą trudne ale wyjątkowe dni. Chrystus także zachęcał, abyśmy mieli „przepasane biodra”, gotowi do porzucenia wszystkiego, co zbędne i pstre a ocalenia życia.
Kiedy przychodzą niepewne czasy, kiedy gromadzą się chmury nad nami, potrzebna jest postawa gotowości. To nie jest czas rozsiadania się, kawę lepiej pić na stojąco, jeść tylko po to, aby zaspokoić głód, kupować jedynie konieczne rzeczy, modlić się wprost bez świątobliwych zawijasów, nie odkładać przebaczenia i miłości. Trochę pośpiesznie, rychło, z ożywieniem. Z nadzieją, że Pan Bóg nas przeprowadzi.


