Nic się nie zmieniło od 2000 lat w kwestii spotkania z Panem Bogiem. Wtedy Bóg przyszedł przez ludzi i dzisiaj przychodzi przez nich. I nie przyjdzie inaczej teraz. Czytam scenę spotkania Marii i Elżbiety z zachwytem. Te kobiety obdarowały się nawzajem Bogiem.
Cieszmy się ludźmi, których mamy obok, naprawdę są tymi, którzy przynoszą nam Boga. I nie zapomnijmy, że możemy sprawić wspaniałe Boże Narodzenie, takie prawdziwe, niosąc Pana Boga innym. Tylko niech nikt z was nie wpadnie na pomysł, żeby paplać w stylu: „Zobacz, przynoszę ci Pana Boga!” Wystarczy szczerze porozmawiać, wysłuchać, zrozumieć, popatrzyć długo w oczy.
Ewangelia
W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała:
«Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana».
(Łk 1,39 – 45)


