Codziennie czytam Ewangelię, namyślam się nad jej przesłaniem. Codziennie też przeglądam serwisy informacyjne. Bywam w sklepach i na stacjach benzynowych, rozmawiam z ludźmi, słucham ich. Myślę, że nie odrywam się od tzw. rzeczywistości, czyli tego czym żyjemy z dnia na dzień. I wcale nie są to światy paralelne, niestyczne.
To, co dziś czytam o Emmanuelu, Bogu z nami, odkrywam bardzo prosto. Zapowiedź obecności Boga z nami, spełnia się kiedy pomagam młodej Białorusince wychodzącej ze szpitala ze swoim synem, który doznał wstrząsu mózgu w czasie zabawy. Uciekła od reżimu Łukaszenki, a tu zdarzył się taki wypadek. Spełnia się, kiedy widzę jak nieco bardziej zaradny bezdomny przywozi mniej zaradnemu kozę, prawie zapomniany sprzęt do ogrzewania. Spełnia się, kiedy udaję św. Mikołaja i rozdaję z wolontariuszami prezenty dzieciom w ośrodkach dla uchodźców.
Cokolwiek dziś robicie, na pewno blisko was jest Ten, który chciał być Bogiem z nami, Emmanuelem.
Ewangelia:
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak.
Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów».
A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami.
Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.
(Mt 1,18 – 24)


