Prawdopodobnie chłodny rachunek ekonomiczny sprawił, że zamknięto jadłodajnię dla ubogich w Pionkach pod Radomiem. Za osiem dni Boże Narodzenie. Nic mi do Pionek, nie znam kulisów sprawy, ale zrobiło mi się smutno i jeżeli będzie jakaś zrzutka na pewno się dołączę, żeby ubodzy w tym miasteczku mogli zjeść coś za darmo.
Piszę o tym, bo prawo zysku – albo przynajmniej braku straty – zaczyna zarządzać coraz liczniejszymi sferami naszego życia. Miłosierdzie jest także zagrożone, bo ze swej natury przynosi (z pozoru) straty, a jałmużna, która jest jedną z form praktycznego miłosierdzia, jest kompletnie nieopłacalną inwestycją. Konflikt pomiędzy zyskiem a miłosierdziem jest naturalny.
Boże Narodzenie, za osiem dni. Z punktu widzenia ekonomii zysku, Pan Bóg poniósł same straty. Z takim samym skutkiem liczyć się muszą wszyscy wyznawcy Chrystusa, ekonomicznie chrześcijaństwo jest nieopłacalne.
Piszę o tym, bo nie tylko w Pionkach warto przypomnieć, że Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, a by każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne. I od Tamtego wydarzenia w historię zaczęła wpisywać się miłość, jako zasada myślenia, wyborów, czynów i w ogóle życia.


