Środa 20 kwietnia 2016 Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, mówimy w każdą niedzielę. I obijamy sobie przy tym piersi. To słuszne, bo sporo zawiniliśmy.
Są jednak i tacy, którzy mają ręce spuchnięte od gestu przepraszania, podają je często, wprowadzają pokój i sieją pojednanie.
Najgorzej jak człowiek trzyma ręce w kieszeni i udaje, że wszystko robi dobrze.

