Sobota 14 lutego 2015
Przewijała mu pieluchy jak tylko nawet cicho zapłakał. Potem była trudna nauka chodzenia z omijaniem ostrych krawędzi mebli. I zachęty: „Powiedz mama … Powiedz tata …” Jak już zaczęła się szkoła, to zawsze stawiała mu krzyżyk na czole przed wyjściem. Wieczorami przypominała sobie algebrę i wspomagała dziecko w rozwoju naukowym. Krzyżyk nakreśliła też na chlebie dla pary młodej w dniu ślubu.
Po wielu latach to on nauczył ją korzystać z komputera i Internetu, czasem nawet wysyłali sobie maile i to z załącznikami. Kiedy zrobiło się gorzej chodził z nią na spacery pomagając omijać wysokie krawężniki. Kiedy musiał wracać do żony i dzieci, kreślił krzyżyk na jej pomarszczonym czole. Były takie dni i noce, już przy końcu, kiedy zmieniał jej pieluchy, choć nie płakała. Tak się złożyło albo Bóg dał, że w ostatni wieczór, zamknął jej powieki i nakreślił krzyżyk na zimnym już czole.
Całe życie to długie Walentynki, z pieluchami i krzyżykami, po prostu M!


40 responses to CAŁE ŻYCIE WALENTYNKI