Piątek 11 czerwca 2021
Piszę tu czasem o mgławicach i galaktykach, o zimorodkach i jaśminach. O wspaniałych ludziach, których miałem przywilej poznać. O siostrach i braciach bez domu, z którymi skrzyżowały mi się ścieżki życia. I o tych, którzy opuszczali swoje domy, bo wojna, zamachy, głód i bieda, o uchodźcach. Może kiedyś pisałem też o strzebli przetokowej, którą może ze dwa razy widziałem.
A wszystko, o czym piszę i myślę, jest mi bardzo bliskie. Bliskie z powodu dzisiejszej uroczystości, która dedykowana jest Sercu Bożemu. Sercu, które zostało otwarte na krzyżu i które otworzyło się na wszelką oścież, na wschód, zachód, południe i północ, na szerokość, wysokość, długość i głębokość, na zenit i nadir.
I każdy człowiek, rzecz każda, wszelkie stworzenie, wszystko co było, jest i będzie, ma już teraz miejsce w otwartym Bożym Sercu. Nie ma w Nim sprzeczności pomiędzy galaktykami i jaśminami, między przeszłością i przyszłością. Brzmi to może niby mistycznie, ale w otwartym Bożym Sercu jest miejsce na wszystko.
I jeśli modlę się, „Uczyń serca nasze według serca Twego”, to proszę o miejsce w moim sercu dla każdego i wszelkiego stworzenia. Wszyscy jesteśmy w Bożym Sercu, a przez to jesteśmy bliżej siebie niż nam się wydaje. I będziemy coraz bliżej, aż okaże się, że jesteśmy oszałamiającą jednością. To jest jak zapamiętanie w tańcu, szczęśliwe wirowanie, radosna nieskończoność, początek Wielkiego Koncertu.
Piszę, ale bardziej przeżywam, jestem w otwartym Bożym Sercu, w którym już teraz jest wszystko.


