Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym – syn człowieczy, że się nim zajmujesz?
Takie zdumienia i zachwyty nam zdarzają się rzadko, autor psalmu 8 zapisał swoje wielkie odkrycie. Nad nim niebo, gwiazdy, księżyc, piękna letnia noc z przejmującą ciszą. Nie plumkał mu żaden smartfon, co najwyżej cykady koncertowały subtelnie.
I potem, od tych gwiazd do człowieka. Boże! Jakie wielkie te kosmosy, galaktyki i drogi mleczne, a ja taki mały wystraszony pasterz! Pasterz, bo kto by inny nocą gapił się w niebo. A przecież to niebo skądś się wzięło i te gwiazdy, i ja się skądś wziąłem! Ja, wystraszony pasterz!
Całe piękno życia, świata i miłości zaczyna się od zachwytu, zdziwienia. To może i nam się uda jakiś nowy psalm?


