W chwilach trudnych chętnie sięgam po modlitwę do Ducha Świętego, którą przytaczam dalej. Wiem, że jestem słaby i potrzebuję pomocy od Ducha. Polecam, bo wiem, że to działa. Oto tekst tej modlitwy:
O tajemniczy Płomieniu,
Źródło miłości i prawdy,
Pocieszycielu strapionych,
Przyjdź do nas, Duchu Najświętszy!
Ożywcza roso w znużeniu,
Ogniu wśród chłodu zwątpienia
I jasne światło nadziei,
Przyjdź do nas, Duchu Najświętszy!
Niech Twoja łaska przeniknie
Umysł i serce człowiecze,
Gdy z całą mocą wołamy:
Przyjdź do nas, Duchu Najświętszy!
Oglądałem wieczorem zdjęcia z manifestacji przed siedzibami kurii biskupich, napisy na murach kościołów, czytałem hasła niesione i wykrzykiwane przez demonstrantów. Rozumiem je, choć w większości nie zgadzam się z nimi. Rozumiem także nastroje i bunt uczestników marszy, ale jest mi smutno z powodu ekscesów, podobnie źle odbierałem zwalanie pomników w USA czy podpalania tam kościołów (Black Lives Matter). Napisy pewnie da się zmyć, ale niesmak pozostanie.
Oglądałem także sceny z marszy, które odbyły się w niedzielę w Mińsku i innych miastach Białorusi. Żaden z demonstrantów nie malował tam niczego na murach, część z nich trafiła za udział w manifestacjach do więzień i aresztów. I te marsze wydały mi się bardziej cywilizowane.
Dzień skończyłem modlitwą do Ducha o pokój w ludzkich sercach, o pomnożenie nadziei i ożywczą rosę dla umysłów nas wszystkich.


