Pewien bardzo rozumny kot oglądał telewizję i po jakimś czasie stwierdził zniesmaczony: Tam też jest, tylko gorszy, bo bełkot. To ten sam rozumny kot, który zobaczywszy po raz pierwszy plażę krzyknął z zachwytem – „Ale kuweta!”
Musimy się jakoś ratować z bełkotu fundowanego nam przez świat polityki i powielanego przez media. Myślę, że spragnienie jesteśmy mowy prostej, przeźroczystej, spokojnej i powolnej. I chyba osiągamy apogeum tolerancji dla krzyku, ochrypłego wrzasku i świstu oskarżeń.
Ja przynajmniej marzę o spełnianiu się ewangelicznej zasady: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5). I co za tym idzie, sobie i Wam życzę dnia i tygodnia całego pełnych prostych, dobrych słów, czystych jak źródlana woda, gaszących pragnienie sensu i piękna. I żeby w tych naszych słowach odzywała się dusza radosna, głęboka i prawdziwa.
Tak, tak, nie, nie. A co nadto jest, odrzućmy od razu.


