Kazanie na 26 Niedzielę Zwykłą 1 października 2017 Wiara nie polega na gadaniu ale na praktyce. Kryterium wiary nie jest liczba ani rodzaj wypowiadanych słów, również w modlitwie. „Idę, panie” pierwszego syna z dzisiejszej przypowieści, było próbą zadowolenia ojca miłym sloganem. Obserwuję, że dzisiaj w chrześcijaństwie dominuje pobożne gadanie. Oprócz kazań, wiara werbalna przelewa się w milionach słów w mediach, katolickie telewizje i radiostacje nadają 24 godziny na dobę, mamy dzienniki, tygodniki, miesięczniki, strony internetowe z religijnym przekazem, dotyczy to także mediów publicznych. Jest to oczywiście potrzebne, znaczna część treści jest mądra i sensowna.
Wiara jest „do zrobienia”. Drugi syn „opamiętał się i poszedł”. Podobnie celnicy i nierządnice nie deklarowali zgody na wolę Bożą, może nawet nie znali psalmów i pobożnych zwrotów, jednak zrealizowali wiarę życiem, opamiętali się, odmienili swoje życiorysy (dziś niektóre z tych postaci wzywamy w litanii do Wszystkich Świętych – Maria Magdalena, Mateusz).
Patrzę na liczbę dzieci w domach dziecka, ogromna większość z tych dzieci ma rodziców chrzestnych, którzy w chwili chrztu deklarowali troskę o nie. Deklarowali, ale to były tylko słowa. Liczba rozwodów (pod względem tych „kościelnych” Polska jest na trzecim miejscu na świecie) świadczy o tym, że przysięgi przed ołtarzem często bywają grą słów. Znamy chyba wszyscy czwarte przykazanie Boże, a liczba samotnych, starych rodziców w domach opieki społecznej także coś mówi o wartości wypowiadanych słów: „Czcij ojca swego i matkę swoją”. Znam młodych więźniów, których przez cztery lata za murami nie odwiedził nikt z rodziny, a po wyjściu nie mogli wrócić ani do rodziców ani do kuzynów.
W wierze werbalnej jest dobrze, dużo pobożnych słów słyszymy, dużo wypowiadamy. Wiara jednak jest do zrobienia. Rozpoczynamy ostatni kwartał roku, może to jest dobra sposobność, żeby wiara stawała się praktyką życia, twardym konkretem. Tak jak drugi syn, który opamiętał się i poszedł.
Liturgia słowa
Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu:
«Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy”. Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi».
Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć». (Mt 21, 28 – 32)

