Kazanie na Wielkanoc Niedziela 16 kwietnia 2017 Jak wiadomo miary wiary brak. Są tacy, co wierzą, że wierzą i tacy, którzy gorąco nie wierzą, że wierzą. Choć, moim zdaniem, jakimś metrum może być poczucie humoru.
Niby to mówimy „Alleluja” i „Wesołych Świąt”, ale miny nadal z Wielkiego Piątku, w ogóle to Polakom ten dzień pasuje, spokojnie moglibyśmy obchodzić wtedy Największe Święto Narodowe.
Wielkanoc, śmierć, diabeł i grzech pokonane. A co tam w niebie? Pewne małżeństwo uwielbiało grę w golfa, dajmy im imiona John i Mary, bo jak wiadomo golf popularny jest na Wyspach i za Oceanem. Mieli pecha, zginęli w wypadku. Idą do nieba, stawiają się przed Świętym Piotrem. John, śmielszy od małżonki pyta:
– A … Macie tu może pole golfowe?
– Tysiące! – rzecze Piotr – Gdzie chcecie, nad jeziorkiem? Nad strumieniem? Przy dębach? Tu jest Niebo, tu jest wszystko!
– A … Ile kosztuje godzina? – dopytuje John.
– Co za pytanie! – niecierpliwi się lekko św. Piotr – Tu jest Niebo, zapamiętaj! Tu wszystko jest za darmo.
Ucieszeni golfiści pobiegli na pole i grali prawie do nocy. Potem stawiają się znów u Księcia Apostołów i John zaczyna:
– A … Macie tu jakieś restauracje? Zgłodnieliśmy …
– Ożżżesz – opowiada już średnio zniecierpliwiony Piotr – Przecież to Niebo! Chińska? Tajska? Arabska? Meksykańska? Tu są miliony restauracji, tu jest Niebo!
– A … I na pewno wszystko gratis? – upewnia się John.
– No wreszcie pojąłeś! Tu jest Niebo, jasne, że za darmo!
– A … Jeszcze jedno, są tu restauracje dietetyczne? Bo my to na diecie …
– Nie wytrzymam! – syczy Piotr! – Tu jest Niebo! Tu nikt nie tyje, nie chudnie, nie choruje i nie wie co to dieta!
I wtedy do akcji włącza się Mary:
– John, ty baranie! Widzisz, gdyby nie ta twoja dieta to już byśmy tu byli dziesięć lat temu!
Póki jednak na tym ziemskim padole jesteśmy, raczę zadbać przy stołach o roztropność. A potem to już dowoli. Radosnego życia tego i następnego, wiecznego!

