BĘDĘ UZDRAWIAŁ FINANSE PAŃSTWA

Czwartek 1 października 2015

Narażę się dzisiaj niektórym znajomym, kręcę też bicz na siebie samego. No ale czegóż się nie robi dla dobra społeczeństwa.

Stan finansów naszego państwa jest zły, źle jest także z przyrostem naturalnym. Doradzam zatem, żeby wrócić do „podatku bykowego”. W Polsce jeszcze po wojnie (tej drugiej światowej) osoby niezamężne i nieżonate powyżej 21 roku życia płaciły wyższy podatek dochodowy, później, w roku 1956 przepis ten znowelizowano i wyższa kwota dotyczyła tych samych osób, tyle, że od 25 roku wzwyż. Nie wiem komu wpadł do głowy pomysł, żeby w roku 1973 zlikwidować tę daninę.

Z powrotu do owego podatku (właśnie zwanego bykowym) mielibyśmy jedną z dwóch korzyści. Z obawy o zmniejszone dochody mógłby nastąpić przyrost ożenków w okolicy 25 roku życia, a co za tym idzie pewnie polepszyłby się przyrost naturalny. To jest jedna ewentualnie korzyść. Druga korzyść byłaby czysto ekonomiczna, bo jeśliby ożenków nie przybywało, to pęczniałaby kasa państwowa.

Na Wiejską się nie wybieram, podrzucam temat kandydatom. Z lekką niepewnością czy aby nie doprowadzę do kolejnego referendum. A na siebie bicz kręcę bom nieżonaty i przekroczyłem nieco wiek lat dwudziestu pięciu.

W Polsce tzw. single stanowią ponad 25% całego dorosłego społeczeństwa i wciąż ich przybywa. Na pewno ktoś umie przeliczyć wartość podatkową singli, ile byśmy mieli więcej w budżecie? I proszę mi nie mówić o wolności jednostki, bo ja tu troszczę się o społeczeństwo i jego rozwój.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.