Sobota 7 marca 2015
Prawdopodobnie do końca świata będziemy się uczyć kim jest Bóg i jak się do nas odnosi. Czytając bez uprzedzeń tak zwaną historię o Synu Marnotrawnym, więcej dowiadujemy się o Miłosiernym Bogu, bezwzględnie miłosiernym.
Co robi ojciec w tej przypowieści, po powrocie krnąbrnego syna? Nie opieprza go za skandal, nie wyzywa od baranów i idiotów, nie wymyśla, nie narzeka, nie pomstuje, nie poucza, nie krzyczy i nie narzeka. Rzuca się synowi na szyję i całuje! I jeszcze urządza balangę i to wystawną. Szaleństwo!
No właśnie, taki jest Bóg wobec nas. Bezwzględnie miłosierny. Szaleństwo!
Mam wrażenie, że przez stulecia rysowaliśmy obraz Boga na podobieństwo człowieka. Człowiek (ojciec – ale i matka i każdy przełożony) w sytuacji opisanej w przypowieści, przypomniałby o posłuszeństwie, pouczył o złych skutkach marnotrawstwa, o niebezpieczeństwach zażyłych kontaktów z nierządnicami i wyłożył jak się należy porządnie prowadzić. W wersji ostrzejszej syn oberwałby po buzi albo pasem i długo musiałby pokutować za swoje winy. Przez stulecia takie rysy człowiecze rzutowaliśmy na Boga.
Lekcja Bożej miłości, godnej naśladowania, jest prosta. Bez gadania i upominania. Rzucić się na szyję, przytulić i ucałować. Nic lepszego.
(Łk 15,1-3.11-32)
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.


18 responses to PROSTA LEKCJA SZALONEJ MIŁOŚCI