Kimś takim, kim dla wielu młodych jest dziś ks. M.P., przed 20-30 laty dla wielu ówczesnych młodych był ks. Wacław Oszajca. Urzędował w podzamojskich Łabuńkach, a potem w kościele powizytkowskim w Lublinie. A jeszcze później został jezuitą, wyjechał do Warszawy i chyba ma lepiej.
W jednym z dawnych swoich wierszy, wydanym w 1979 r. w tomiku „Zamysł”, opublikował „Psalm bojących się grzechu”. Który dedykuję…
nie zgrzeszyliśmy przeciwko tobie
nie plami nas krew bliźniego
zielonej duszy z twardej piersi drzew myśmy nie wyrywali
ognia pod cudzy dom nasza ręka nie podkładała
ani nasz język nie grodził z nienawistnych słów
płotu wokół dobrego imienia sąsiada
nasze wargi nigdy nie opluły wrogiej twarzy
nasze ręce nie trzymały nigdy karabinu
ani też nie sterowały bombowcami
nie ciąży na nas żaden napad na bank ani wielkie manko
nigdy nie gwałciliśmy córek przyjaciół
ani nie uwodzili żon kolegów z pracy
zmiłuj się nad nami Panie gdyż przeszliśmy nie zostawiwszy
najmniejszego śladu

