Takie spotkania, jak obecne w Kolonii, posuwają historię we właściwym kierunku. Młodzi osiągają w kilka dni to, nad czym głowią się politycy latami (zresztą bezskutecznie). Bliskość, odkrywanie braterstwa, życzliwość. Jedna z naszych lubelskich grup, wskutek „niemieckiego porządku” nie otrzymała któregoś razu posiłku. Podzielili się tym posiłkiem Kanadyjczycy, którzy sami otrzymali co nieco od Amerykanów. Żadnych nie potrzeba było umów, debat, konsultacji i negocjacji. Bez traktatów, analiz i biur!
Kiedy do akcji wkracza prostota i miłość, szybko można znaleźć dobre rozwiązania. Więc z Kolonii płynie apel, który natychmiast możemy zacząć realizować na naszych własnych podwórkach: zaufaj miłości. Jasno zobaczysz wszystko, co masz zrobić. Ustanie zamęt i niepewność. Wzrosną siły i odwaga. Zaufaj miłości.

