Pokój mój daję wam. Zdanie z dzisiejszej Ewangelii (J 14, 27-31). Najpierw, oczywiście jest to dar. Dar, który przychodzi w Chrystusie, wraz z Nim. Tyle w tobie pokoju, ile Chrystusa. I jak bardzo pozwolisz Mu oddziaływać na siebie i przez siebie.
Pokój to jednak też zadanie. Pokój jest do „zdziałania”. Z pierwszym krokiem, polegającym na odrzuceniu przemocy (w czynach, gestach, słowach a nawet w myślach – kto wie czy to nie jest najważniejsze). Innym ważnym dziełem pokoju jest łagodzenie, mediowanie, godzenie i wyciszanie bezsensownych waśni (istotne problemy należy rozwiązywać). Nieodłączną siostrą pokoju jest miłość. Gdzie ona, tam i pokój.
W niektórych sytuacjach jedyną rzeczą, którą możemy uczynić jest wołanie o pokój. Tak czynił Jan Paweł II w przypadku wojny w Iraku. Wołanie o pokój to głos, który musi być słyszalny, nawet jeżeli zostanie odrzucony.
Dziś może być dniem pokoju. To zależy od treści twoich rozmów, gestów jakie wykonasz wobec innych, dzieł jakie podejmiesz i modlitwy jaką zaniesiesz.

