Wielu z nas mówiło do Jana Pawła II. Wielu z nas On dotykał i błogosławił. Wszyscy Go widzieliśmy.
Niedługo – nawet jeśli byłoby to kilka lat – będziemy mówić „Błogosławiony” i zapewne „Święty”.
Tak oto świętość wpisała się w nasze życiorysy. I oby nas zaraziła.
PS. W procesie beatyfikacyjnym jest funkcja „advocatus diaboli”, osoby, która wyszukuje kontrargumenty, coś co przemawiałoby przeciwko świętości kandydata. I temu współczuję najbardziej.

