17 czerwca 2005
Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi. A tu, kurczę, i samochód potrzebny, i mieszkanie dobre warto mieć, i telefon komórkowy. I parę innych rzeczy, na które skarby ziemskie, znaczy się gotówka lub konto przydadzą się bardzo. Więc jak nie gromadzić?
Gromadzimy skarby tutaj, na ziemi, gdzie rdza i mole dobierają się do naszych zdobyczy, i złodzieje nie próżnują. A tu, jak z bajki – Gromadźcie sobie skarby w niebie. Ale niebo daleko, zawsze tak daleko, że jeszcze nie pora o nim dumać.
Co musi się zdarzyć, abyśmy myśleć zaczęli inaczej? Rozdać wszystko? W świętego wagabundy uwierzyć los?
Póki co, gromadzimy, te ziemskie skarby, pomnażamy rdzę i suknie, konto z odsetek choćby rośnie a i plany kredytowe niemałe. Póki co, mamy coś, co możemy stracić. Tu gromadzimy, a na niebo spoglądamy z niedowierzaniem. Coś trzeba mieć, nie można być głupcem, co postradał wszystko. Niby na niebo odkładamy, zdrowaśkę, mszę w niedzielę, różaniec wieczorny, parę groszy na ten czy inny wzniosły cel.
Gromadźcie sobie skarby w niebie. A my na ziemi gromadzimy. Nie gromadźcie skarbów na ziemi. A my, tutaj, na ziemi, gromadzimy. Bo gdzie jest skarb twój – a nasz jest na ziemi – tam i serce twoje.

