Sobota 17 lipca 2021
Jeszcze raz o Kubie. O Kubie i Matce Bożej, tamtejszej z El Cobre. Cofnijmy się nieco w czasie. W r. 1969 Fidel Castro znosi Boże Narodzenie, a bodajże w 1975 ogłasza, że Kuba stała się państwem ateistycznym. To pociągnęło za sobą zamykanie świątyń, likwidację struktur kościelnych i ostre represje za jakiekolwiek oznaki wiary (np. krzyżyki czy medaliki). Sytuacja trochę się zmieniła wraz z wizytą Jana Pawła II na Wyspie (1998), przywrócono niektóre święta religijne, otwarto seminaria duchowne, do części kościołów wróciła liturgia.
Podczas niedawnych demonstracji przeciwko władzy komunistycznej pojawiła się zupełnie nowa jakość. W kilku miejscach protestujący nieśli wizerunek Matki Bożej Miłosierdzia, uznawanej za patronkę narodu. Jej sanktuarium znajduje się na wschodzie kraju w El Cobre, w pobliżu Santiago de Cuba. Jedną z manifestujących grup ks. Castor Alvarez pobłogosławił figurką, trafił za to do więzienia.
Wydaje się, że pomimo wielu lat prób niszczenia chrześcijaństwa, Kubańczycy zachowali wiarę w bliskość i pomoc Matki Bożej, swojej „La Cachita”, co my Polacy doskonale znamy z własnej historii. Trudno powiedzieć obecnie czy zryw ku wolności powiedzie się Kubańczykom, zachęcam jednak, aby ich wesprzeć. Dzisiaj, w maryjną sobotę, niech pofruną do naszych sióstr i braci na Wyspie solidarnościowe zdrowaśki. Dziękuję.


