Jest promocja naszego Nowego, po żołniersku i po lwowsku. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Uzupełnię tylko słowa Leny – po tym jak jej siostra Mariana wlazła na dźwig wysokościowy i zamieściła na nim urodzinowe baloniki dla Leny, co zarejestrowały kamery ochrony, do mieszkania dziewcząt wpadł oddział antyterrorystów. Na koniec pożyczył jubilatce zdrowia.
Cała sprawa rozeszła się po kościach, a kierownik budowy, gdzie stoi dźwig, dla rozładowania sytuacji, podarował sprawczyniom zamieszania butelkę dobrego wina.
Mama dziewcząt pije codziennie pół butelki nerwosolu.
Coś czuję, że podobnie będzie w naszym Nowym. Albo jeszcze ciekawiej.
PS. Od kilku dni nie mam na klawiaturze dużego „ś”.
Ks. Mietek

