Różne święta, mniej czy bardziej sensowne, wypełniają obficie nasze kalendarze. Ba, nawet znane instytucje (ONZ, Watykan), ogłaszają, że dany rok będzie poświęcony jakiejś ważnej rzeczy czy sprawie.
Nie wiecie zapewne, że ubiegły rok był Międzynarodowym Rokiem Ziemniaka. Nie wiecie, ziemniaki pewnie też nie wiedziały, z racji raczej podziemnego stylu życia. Obecny rok ONZ ogłosił Rokiem Włókien Naturalnych i Astronomii, a 2011 będzie Rokiem Lasów, zdążę ostrzec znajome dęby i lipy, żeby miały się na baczności.
Nie sądzę, żeby w ONZ znajdowali się szczególnie wrażliwi ludzie, zdolni dostrzegać palące kwestie współczesności i reagować na nie jakimś wspólnym wysiłkiem. Listę ważnych kwestii, dużo ważniejszych od ziemniaków i włókien sztucznych potrafi wymienić bez problemu każdy zdolniejszy licealista. Niestety ONZ ma na swojej liście „Roków” także Rok Mikrokredytu i Delfina.
Gdyby ogłosić Światowy Rok Prawdy, na przykład, i konsekwentnie przestrzegać jej, strach pomyśleć o reperkusjach. Reklama pada, marketing kwiczy, partie polityczne zdychają, media redukują personel o trzy czwarte, znikłaby też w końcu moskiewska gazeta „Prawda” (a propos, owa gazeta, symbol manipulacji komunistycznej ma się ponoć nieźle i nadal wychodzi w blisko 100.000 nakładzie!). Ale i bez specjalnych obchodów, przypominam za ś. p. ks. Józefem Tischnerem: „Prawdy są trzy: cała prawda, święta prawda i gówno prawda”. Żartem Tischner dopowiadał, że górale znają jeszcze jedną : „Tys prowda”.
Nawet, jeżeli z pozoru poważne gremia zajmują się ziemniakiem i naturalnym włóknem, podnosząc je do rangi najważniejszych problemów świata, proszę, nie zapominajmy, że prawda, dobro, piękno, przyjaźń, miłość, dobroć, i inne prześliczne gwiazdy na Firmamencie Życia, są dużo bardziej ważne.

