Pewnie wszyscy znamy historię uczniów idących do Emaus, spotykających w drodze „nieznajomego”, jak się okazało potem samego Jezusa, powstałego z martwych.


Uczniowie, opisani przez św. Łukasza, szli do Emaus z poczuciem przegranego życia, rozbici, pełni smutku i goryczy. W drodze spotkali Nieznajomego, który ich wysłuchał i wlał w serca nadzieję. Tę misję realizuje od 30 lat w Krężnicy Jarej i Zemborzycach wspólnota Emaus, założona przez Zbyszka Drążkowskiego. Piszę o tym w najnowszej „Niedzieli” – http://www.niedziela.pl/artykul/142461/nd/Misja-nadziei
W trzech domach lubelskiego Emaus mieszka ponad trzydzieści osób. Większość to mężczyźni, najczęściej do niedawna bezdomni i dotknięci nałogami, niemal wszyscy po wyrokach, ze skomplikowanymi życiorysami. Zamieszkują w Krężnicy i Zemborzycach, po dziesięciu w ładnych zadbanych domach. W najstarszym we wspólnocie w Krężnicy przebywają mężczyźni, kobiety, dzieci, część z nich to osoby niepełnosprawne, również z niepełnosprawnością intelektualną.
Wspaniałe dzieło, znak, że Nieznajomy nadal działa pośród nas.
Więcej tutaj – https://emaus-lublin.pl/
Na zdjęciach – Zbyszek Drążkowski i pierwszy dom Emaus w Krężnicy Jarej.
Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej
Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył
się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: «Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w
drodze?» Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: «Ty jesteś
chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych
dniach stało». Zapytał ich: «Cóż takiego?» Odpowiedzieli Mu: «To, co się
stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie
wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i
ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela.
Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były
rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały
widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak,
jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli». Na to On rzekł do nich: «O nierozumni, jak nieskore są wasze
serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej
chwały?» I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał
im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego.
Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał
iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku
wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił
błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im
z oczu. I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w
nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?»
W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali
zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: «Pan rzeczywiście zmartwychwstał i
ukazał się Szymonowi». Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go
poznali przy łamaniu chleba.

