Wtorek 23 maja 2017 W kręgach charyzmatycznych mówi się o wylaniu Ducha Świętego, często wiązanym z nadchodzącymi Zielonymi Świątkami. Wyrażenie „wylanie Ducha” razi mnie trochę, bo kojarzy się z wylewaniem dziecka z kąpielą czy wylewaniem resztek.
Przy okazji modlitw i nabożeństw o „wylanie Ducha”, Jego przyjście oczekiwane jest z wysoka, z nieba, skądś spoza ziemi. Nie ujmując wiele zwolennikom ruchów charyzmatycznych (wśród których mam wielu sympatycznych znajomych), chcę zaznaczyć, że Duch Boży dawany jest nam przez ludzi. Podobnie jak duch zły. Apostołowie po Zmartwychwstaniu usłyszeli „Weźmijcie Ducha Świętego”, potem czytamy jak „apostołowie przez nakładanie rąk udzielali Ducha Świętego” (Dz 8, 17).
Boży Duch udzielany jest nam przez innych ludzi i my sami także możemy Go przekazywać innym. Nie bierzemy tego zwykle pod uwagę, ale każde nasze słowo, gest, czyn, mogą udzielać Ducha Bożego tym, do których mówimy, których dotykamy, z którymi spotykamy się. Jeżeli dzielimy się radością, jeżeli przebaczamy, jeżeli łączymy, jeżeli – przede wszystkim – staramy się kochać, udzielamy Bożego Ducha.
I gasimy Go w każdej złej mowie, plotce, w każdym odrzucaniu innych, wykorzystywaniu czy szkodzeniu.
Udzielajcie innym Ducha Bożego, słowem, gestem, czynem.

