LEKKI SMRÓD NASZEJ NIEWIARY

Wtorek 7 lutego 2017 Wpisy w Itinerarium z konieczności nie mogą być długie, to nie wykłady i kazania. Może jakoś uda się zachęcić was do przemyślenia czy wasza wiara nie uległa zjawisku mimikry.

Najpierw krótko o samej mimikrze, co jest istotne dla tych, którzy nie lubili biologii. Jeżeli jakiś organizm, zwierzęcy lub roślinny, spotyka się z poważnym zagrożeniem, może próbować je pokonać w walce, to jest pierwsza możliwość. Może próbować, jeśli się da, uniknąć zagrożenia poprzez ucieczkę. A co, jeśli nie sposób pokonać wroga w walce i nie ma gdzie uciekać? Pozostaje trzecia możliwość – korzystnie się dostosować, żeby przetrwać. To jest właśnie mimikra. Dla przykładu niektóre polne chwasty upodabniają się do roślin zbożowych, miotła zbożowa upodabnia się do pszenicy a stokłosa żytnia (chwast) wygląda prawie jak autentyczne żyto. W świecie zwierząt, na przykład, jadalny przez owady motyl Monarcha przywdziewa kolory niejadalnego  motyla Wicekróla, a niektóre ośmiornice skutecznie udają flądry.

Co to ma wspólnego z naszą wiarą? W czasach bardzo silnego ataku ideologii Zysku (pierwszy wielki bóg współczesności) i Wesołej Pustki (im śmieszniej tym lepiej, drugi bóg) chrześcijaństwo nie podjęło walki z nimi, nie chciało (może i nie mogło) też uciekać. Chrześcijaństwo przyjęło postać przetrwalnikową, żeby ocaleć upodabnia się do swoich wrogów (bogów), rozpoczęło się – trwające do dziś – udawanie wiary, wiara przyjęła swoisty kamuflaż obronny. W Ewangelii z ostatniej niedzieli czytaliśmy: Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. (Mt 5,14) W starciu ze współczesnymi bogami, chrześcijaństwo nie podejmuje walki, nie ucieka także. Przygasza płomień wiary, nadziei i miłości, prawdy i solidarności, dobra i czułości. Nie gasi całkowicie ewangelicznej lampy ale nie rozpala jej też do pełni. Chrześcijańskie lampy, nawet w bardzo wysokich kręgach hierarchii, nie rozbłyskują jasno, nie gasną też całkowicie. Kopcą, trochę świecą, trochę bledną. Kopcą, żeby przetrwać.

I nasza wiara. Jakoś przetrwamy, trochę kochając, trochę nienawidząc, trochę mówiąc prawdę, trochę kłamiąc dla dobra sprawy (naszej). Udajemy wierzących, żeby przetrwać.  Mimikra, jesteśmy jak stokłosa żytnia i sprytna ośmiornica. Może przetrwamy kopcąc, wydzielając lekki smrodek naszej niewiary.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.