Piątek 6 maja 2016 Usłyszałem niedawno, że w pewnej grupie „wkradła się zła atmosfera”. Wyobraziłem sobie, jak ta wredna, małpiasta atmosfera łaziła natrętnie wokół grupy, wreszcie ktoś otworzył lufcik i wkradła się a teraz wszystko psuje.
Co rusz słyszę, że gdzieś tam zapanował „dziwny klimat” (męska odmiana „złej atmosfery”) albo, że od jakiegoś czasu „coś nie gra”, w pracy, szkole czy w rodzinie.
Mamy tendencję do zwalania winy na jakieś pozaziemskie czynniki. Proszę jednak spróbować takiej oto recepty. Proszę mniej plotkować a atmosfera natychmiast się przerzedzi i polepszy, każda plotka niesie więcej smrodu niż mały organiczny bączek. Siwy dym rodzą też bezsensowne i puste rozmowy, przed czym dawno już przestrzegał św. Paweł – „unikaj pustych i bezsensownych rozmów” ( 2 Tm 2, 16). Jest też zawiść spojrzeń, kąśliwych uśmieszków, męczących półsłówek i nieustannych dąsów. A przecież – proszę spróbować – te wszystkie miny rozbraja zwykła życzliwość, proste zaufanie i dobre ciepło, na które stać każdego z nas.
Sami tworzymy złe atmosfery, dziwne klimaty i fałszywe tony. Potrafimy też nieść ducha pokoju, zgody i nadziei. Warto próbować.

