Środa 2 grudnia 2015 Jeszcze dwadzieścia dwa dni i siądziemy do Wigilii. Co z Chrystusem, które narodzenie mamy świętować? Jak uniknąć pustki i rozczarowania?
Przy historycznym Bożym Narodzeniu, każdy kto spotyka i znajduje Chrystusa, pokonuje jakąś trasę, jest w ruchu. Niekiedy zewnętrznym, głównie wewnętrznym.
Maria z Józefem przebywają drogę z Nazaretu do Betlejem, monarchowie z krain Wschodu także do Betlejem, pasterze od pastwisk do stajni. Każdy z tych bohaterów idzie, porusza się, nikt nie stoi w miejscu i nie czeka – poza Herodem, który akurat zastyga w stagnacji i rozminie się z przychodzącym Bogiem. Oni szukają Boga, przechodzą wewnętrzną drogę połączoną z przemianą. Maria, z zaskoczenia przechodzi do wielkiej radości – „Raduje się duch mój w Bogu”, pasterze słyszą „Zwiastuję wam radość wielką”, mędrcy „bardzo się uradowali”.
Tamta radość może za 22 dni być i naszą. O ile podejmiemy wewnętrzny ruch, poszukiwanie Boga, jeżeli zerwiemy z biernym wyczekiwaniem aż kapłan zaserwuje nam Pana Jezusa podczas Pasterki. Jest o co zawalczyć, zawalczyć o tę czystą, żywą, autentyczną radość. Radość spotkania w swoim wnętrzu Syna Bożego. Inaczej pozostanie nam udawać, że mamy Wesołe Boże Narodzenie i seplenić „Bóg się rodzi”.


26 responses to ZAWALCZYĆ O RADOŚĆ ZA 22 DNI