SŁOWA DO ŻYCIA KONIECZNE

Sobota 11 października 2014

Nie pozwolił upaść żadnemu Jego słowu na ziemię. Tak napisano o proroku Samuelu (1 Sm 3,19). Nie pozwolił upaść żadnemu słowu Boga na ziemię, chwytał je i zatrzymywał w swoim umyśle, duszy, gdzieś w sobie.

Dziś deklaracja tego typu uznana byłaby za widzimisię nawiedzonego, kto chwyta słowa Boże i jak? Nawet Norwidowskie „Przez wszystko do mnie przemawiałeś – Panie” (całość na końcu) pachnie trikiem poetyckim.

Z drugiej strony, w potokach słów, codziennie zalewających nasze uszy, oczy i głowy, zgłodniali jesteśmy innego Słowa, pełnego znaczenia, piękna, inspiracji, słowa, które jest prawdą i mocą. Nosimy też ukrytą pretensję, że Bóg milczy.

Recepty niezawodnej na spotkanie ze Słowem Boga nie ma. Ja sam, pewnie i wielu z nas, codziennie staram się słuchać Go przez lekturę Pisma. Słucham także uważnie ludzi, lubię słuchać ludzi. Lubię także ciszę, ta w poranki jest bardzo czysta, choć nie milcząca. I nie unikam kontaktu ze swoimi myślami, na zasadzie pogadania ze sobą samym.

Recepty niezawodnej nie ma, ale szukać warto. Innego Słowa, które jest prawdą i mocą. Potrzebuję takich słów, aby żyć.

 

 

Przez wszystko do mnie przemawiałeś – Panie,

Przez ciemność burzy, grom i przez świtanie;

Przez przyjacielską dłoń w zapasach z światem,

Pochwałą wreszcie – ach! – nie Twoim kwiatem…

 

I przez tę rozkosz, którą urąganie

Siódmego nieba tchnąć się zdaje – latem –

I przez najsłodszy z darów Twych na ziemi,

Przez czułe oko, gdy je łza ociemi;

Przez całą dobroć Twą, w tym jednym oku,

Jak całe niebo odjaśnione w stoku!…

 

Przez całą Ludzkość z jej starymi gmachy,

Łukami, które o kolumnach trwają,

A zapomniane w proch włamując dachy,

Bujnymi z nowa liśćmi zakwitają.

Przez wszystko!…

 

Panie! – ja nie miałem głosu

Do odpowiedzi godnej – i – milczałem:

Błogosławionym zazdrościłem stosu

I do Boleści jak do matki drzałem –

I jak z bliźnięciem zrosły w pół z Zapałem,

Na cztery strony świata mając ramię,

Gdy doskonałość Twą obejmowałem,

To, jedno słowo, wyjąknąwszy: “kłamię“,

Do niemowlęctwa wracam…

 

Jestem znamię!…

Sam głosu nie mam, Panie – dałeś słowo,

Lecz wypowiedzieć któż ustami zdoła?

Przez Ciebie prochów stałem się Jehową,

Twojego w piersiach mam i czczę anioła –

To rozwiąż jeszcze głos – bo anioł woła.

 

Itinerarium

9 responses to SŁOWA DO ŻYCIA KONIECZNE


Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.