DUCH ŚWIĘTY POKONAŁ KOMPUTER

Sobota 7 czerwca 2014

Jajka sadzone nie wyszły mi chyba nigdy poprawnie. Zwykle na patelni powstaje albo coś w rodzaju gorącego kogla – mogla albo coś na kształt sztywnej podeszwy. O jaja sadzone zatem proszę przy okazji posiłków, przygotowywanych przez specjalistów, na przykład w restauracjach. Ale i tam nie idzie łatwo, chyba, że z pomocą Ducha Świętego.

Bez Ducha (i bez serc), wiadomo, że to szkieletów ludy, co trafnie zapisał Adam Mickiewicz. Dziś Wigilia Zesłania Ducha Świętego, tego Ducha, który rozwiał na świat bezcenną wieść o zmartwychwstaniu Jezusa i nadzieję na nasze. W nudny rzymski szkielet Duch wniósł mięśnie, ścięgna i ruch, niczym w wizji ożywienia wysuszonych kości (patrz Ezechiel 37). Duch, dotąd nieśmiało spoczywający na elicie Apostołów skrywających się w Wieczerniku, poszybował do Azji Mniejszej, Aten, Salonik, Rzymu a potem na cały świat. Odnowił ziemię, co zresztą jest Jego misją („Niech zstąpi Duch Twój i odnowi ziemię!”).

Duch Święty nie ma jednak stałego adresu zameldowania i bywa tam, gdzie się Go chce gościć ale nie włamuje się nieproszony. „Szkieletów ludy” bez wątpienia znajdziemy dziś i jutro (i każdego dnia) w galeriach handlowych i w tysiącach piwnych ogródków. Współczesne szkielety dzięki cudom chemii ozdobione są czarującymi makijażami i odziane w kolorowe szmatki, wszystko po to, aby trup nie był straszny. Ludów szkielety nie myślą, gadają o niczym i jedzą byle co, ale  w nomenklaturze współczesnej wszystko to ma ładną nazwę: „relaks” (nie myśleć), „swobodne pogaduszki” (gadanie o niczym) i „szybkie jedzenie” (fast food). Wezwanie Ducha mogłoby spowodować kilka myśli o sensie i celu życia (ale to już trud!), wzniecić rozmowy o tym jak jest (i zburzyć spokojny wniosek: Ma być jak jest, ponieważ jest jak ma być!) i być może zachęcić do zdrowego jedzenia a może nawet do jakiegoś czynu, dzieła i zmiany temperatury istnienia z letniej na gorącą. Kto chce mieć święty spokój, niech lepiej Ducha Świętego nie wzywa.

Teraz nie chwalę się, ale zaświadczam, że ćwierć wieku temu wzywałem Ducha Świętego i podpowiedział mi, żebym próbował najmocniej jak umiem kochać Boga i ludzi, a On będzie ze mną współdziałał. Dotrzymał słowa, codziennie nad chlebem i winem wzywam Go: „Uświęć te dary mocą Twojego Ducha, aby stały się dla nas Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa”, bardzo często uwalnia z grzechów tych z którymi spotykam się przy spowiedzi („Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna, i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”)  od czasu do czasu w Jego Imię włączam jakieś dziecko we wspólnotę pragnących zbawienia („ I ja Ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”). Ten sam Duch podpowiada mi, że bezdomny gość, który zaczepia mnie i prosi o dwa złote, to nie menel ale brat, tylko w innej niż ja sytuacji. Sięgam po dwa złote i kupuję chleb. Ten sam Duch nauczył mnie, że w więzieniu jest inny mój brat, któremu na pewno mogę dać mój czas, jedną godzinę widzenia na miesiąc, więc idę tam. Ten sam Duch objawił mi, że wdowa czeczeńska jest moją siostrą i wspólny bajram jest ucztą przyjaciół. Duch Święty pozwolił mi poznać – na przykład – Dagoberto Valdesa (Pinar del Rio, Kuba), który mimo gróźb tamtejszej służby bezpieczeństwa wytrwale walczy o wolność swojego narodu; pozwolił mi poznać Reverien Rurangwa, brata z plemienia Tutsi, któremu Hutu wyłupili lewe oko i ucięli rękę (to było niedawno, 20 lat temu w Ruandzie).

Duch Święty, uwierzcie mi, jest do wzięcia. W moim przypadku, odmienił życie na pełne sensu i miłości. Oczywiście, jeśli ktoś chce mieć święty spokój, niech idzie do galerii handlowej.

Wczoraj, z racji piątku, chciałem zamówić w restauracji, przy okazji spotkania z przyjaciółką, jajka sadzone. Ale w menu była tylko jajecznica. Kiedy poprosiłem kelnerkę czy jednak nie dałoby się podać sadzonych, rozłożyła ręce i odrzekła: „Nie da rady! Komputer mi nie przyjmie!” Okazało się, że jajecznica i wszystkie inne potrawy mają swoje kody, a ponieważ w menu jest „jajecznica” a nie ma „jaj sadzonych”, komputer odrzuci wpis „jaja sadzone”. I wtedy z pomocą przyszedł Duch Święty. Podpowiedział mi następującą kwestię.

 

– Proszę pani, ale jaja macie?

– Tak! Mamy!

– A kucharz umie smażyć jaja sadzone czy tylko jajecznicę?

– To świetny kucharz, jasne, że umie, tylko komputer …

– A czy może pani poprosić kucharza, żeby zrobił „jaja sadzone”, a pani wklepie kod „jajecznicy” w komputer?

– Nikt tak jeszcze nie prosił, ale zapytam.. – przy czym pani rozejrzała się dookoła, tak jakby za chwilę Komputer miał zarejestrować jakieś ohydne przestępstwo zamiany „jajecznicy” na „sadzone”.

 

Na koniec podano mi „sadzone”, a zapłaciłem za „jajecznicę”. Tylko dzięki dyskretnej interwencji Ducha!

Duch Święty, jeśli będzie wzywany, zstąpi na „szkieletów ludy”, a nawet na komputery. Wzywajcie stanowczo, no chyba, że chcecie mieć święty spokój!

Itinerarium

20 responses to DUCH ŚWIĘTY POKONAŁ KOMPUTER


Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.