ALBO SCHIZ ALBO MIŁOŚĆ

Piątek 9 maja 2014

O mocy miłości wyśpiewano i napisano już prawie wszystko, wiem, znam. Oczywiście wiem też, że współczesna kultura sprowadza miłość w sferę od pasa w dół.

Cokolwiek by jednak nie pisano, mówiono, pokazywano i śpiewano, ja wiem swoje. Po wielu latach życia wiem, że miłość najpierw jest stanem umysłu i woli, potem może – ale nie musi – wyrazić się w emocjach i aktach fizycznych.

Zadziwia i smuci mnie to, że zarzuciliśmy dziś walor poznawczy miłości. Intuicję św. Jana Apostoła traktujemy jako wykwit rozmachu poetyckiego. Brzmi to tak: „Każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (1 J 4, 7-8). Kto miłuje, zna Boga, kto nie miłuje, nie zna Boga. To poezja? A może prawda o życiu, zważcie, że te słowa pisał Jan dobiegając stu lat życia! Wiersze klepał? A może zapisał swoje doświadczenie, w które trudno nam uwierzyć?

Kiedy mówię, piszę i czytam „Miłość”, wiruje mi przed oczami Biblia, staruszka żebrząca o złotówkę na chodniku, matka z niemowlęciem ssącym pierś, sto stokrotek porastających małą łączkę, dróżnik podnoszący na czas szlaban i dobiegający osiemdziesiątki profesor wyjaśniający różnicę między poglądami Platona i Arystotelesa. A prawie nigdy nie zjawia mi się obraz pary na ławce w parku czy kiść pachnącego bzu.

Możecie stukać się po czołach, ale to nie jest schizofrenia. Tylko miłość pozwala widzieć wszystko tak jak naprawdę jest.

Itinerarium

17 responses to ALBO SCHIZ ALBO MIŁOŚĆ


Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.