Kolęda

U znajomej był już ksiądz po kolędzie. Zapytałem, który ksiądz? – Ten wierzący – odpowiedziała.

Ładne, prawda?

Jeśli księża z mojej parafii poczuli się zaniepokojeni, to uspokajam: znajoma jest z innej. Więc ksiądz może spokojnie do nas przyjść, nie będę podejrzliwie patrzyć. I może nawet wypić herbatę, a potem bez obaw skorzystać z łazienki.

Kolędujący księża za herbatę zwykle dziękują wymawiając się brakiem czasu. Fakt, że wizyty duszpasterskie to dzisiaj działalność taśmowa, jak produkcja licencjatów i magistrów. Ale podejrzewam, że nie chcą herbaty bardziej ze strachu. Ponoć pewien ksiądz wypił jedną, potem drugą, u pewnej miłej pani. Jej męża w domu nie było, bo – jak wyjaśniła – pracował. Przed wyjściem ksiądz chciał skorzystać z łazienki. Dwie herbaty zaczęły działać. Otworzył drzwi, a tam, po ciemku, cichutko, siedzi małżonek …

Ja na pewno nie schowam się w łazience. Jeśli już, to pod stół w swoim pokoju, więc ksiądz może spokojnie herbatę wypić, a nawet dwie. I nie będę pytał o wiarę. Licząc zresztą na wzajemność.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , ,

Comments are closed.