Poniedziałek 8 lutego 2021
Jeden z moich nowych znajomych zagościł we wspólnocie chrześcijańskiej, ewangelickiej, trochę sekciarskiej. Ta wspólnota zaprasza osoby bezdomne i ubogie, obowiązuje w niej zasada, że najpierw trzeba wziąć udział w nabożeństwie, godzinnym, a potem można dostać posiłek i żywność na wynos. Nasi sprytni katoliccy bezdomni nie widzą problemu, żeby na godzinę stać się protestantami, aby wynieść potem konserwy i owoce.
Znajomy, o którym wspominam, mocno religijny katolik, został na koniec nabożeństwa pobłogosławiony przez nałożenie rąk, zrobił to ktoś w roli pastora. „A ja – relacjonował mi – zaraz potem pobłogosławiłem go znakiem krzyża, po naszemu. Nie zgrzeszyłem? Chciałem tylko przepłoszyć tamto błogosławieństwo …”
Przypominam, że Pan Bóg raczej nie rozróżnia naszych chrześcijańskich wyznań. Bliscy są Mu wszyscy ci, którzy chadzają drogami miłości.


