JAK W SAM RAZ DLA SZATANA

Wtorek 31 stycznia 2017 Trach, bach i już koniec stycznia, a przecież dopiero co ubieraliśmy choinki. W zasadzie nieustannie walczymy z czasem. W czasie rozgrywa się także walka o nas, toczona przez szatana i Pana Boga. Ani Pan Bóg ani szatan do niczego nas nie zmuszają. Pan Bóg zaprasza, na przykład do Dziesięciu przykazań a szatan kusi, na przykład do kłamstwa i nienawiści. Ja, wolny człowiek, mogę wybierać.

Kończy się styczeń, i wiecie co najbardziej lubi szatan? W styczniu najbardziej lubi miesiąc luty. Z kolei pod koniec lutego okaże się, że on najbardziej kocha marzec. I tak aż do grudnia, kiedy szatan obwieści, że najlepszy jest rok 2018. Szatan, o czym już tu pisałem, jest mistrzem jutra. Podpowiada nam – a my skrzętnie z tego korzystamy – żebyśmy ważne rzeczy zrobili jutro. Nie dziś, ale jutro, nie w styczniu ale w lutym, nie w tym roku ale w następnym. Jutro oddamy dług nie dzisiaj, nie w styczniu ale w lutym wreszcie przeprosimy za świństwa, nie w tym roku ale w przyszłym zrobimy porządek w życiu.

I o to chodzi szatanowi. My się zawsze wytłumaczymy przemęczeniem, zimową depresją (którą zresztą w końcu marca zastąpi depresja wiosenna), brakiem czasu i śliskimi chodnikami. I tak marnujemy prawdę, miłość, solidarność, czułość, przebaczenie, a potem mówimy „No i szlag to trafił!” Nie szlag, ale szatan wygrał.

Doradzam, zróbcie wszystkie ważne rzeczy jeszcze w styczniu, to co należy się miłości, co jest przebaczeniem, co trzeba by zabłysnęła prawda. Dzisiaj. Bo jutro będzie za późno, ale jak w sam raz dla szatana.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.