Środa 25 stycznia 2017 Można się nawracać całe życie i wcale to nie musi się udać. Można na raty, trochę przed Wigilią, trochę przed Rezurekcją, ale – moim zdaniem – nawrócenie to nie kuracja odchudzająca, gdzie co tydzień jeden kilogram zrzucamy. Najlepiej się nawrócić od razu. Problem w tym, że coraz mniej koni.
Św. Paweł, którego nawrócenie dziś świętujemy jechał najprawdopodobniej koniem do Damaszku. I coś go z tego konia zrzuciło na ziemię i to tak dobrze, że się nawrócił . Dziś koni coraz mniej, rzadziej na nie siadamy i dlatego jesteśmy rozleniwieni, ospali i rzecz jasna coraz grubsi. No i nie nawracamy się od razu. Chyba, że ktoś ma szczęście – a wiem, że niektórym z was tak się zdarzyło – mieć wypadek z końmi mechanicznymi. Po takim wypadku, jak Pawłowi z Tarsu, większość ludzi nawraca się, bo po coś przecież przeżyli.
Uwaga! Nikomu nie życzę wypadku, Boże broń! Właśnie piszę po to, żebyście zaraz się nawrócili. Ale czymże jest moje pióro – tzn. klawiatura – w porównaniu z narowistym koniem co zrzuca jeźdźca na ziemię lub kupą blachy jednego auta co wali w drugie? Lepiej mieć złamane żebro po koniu czy rękę na temblaku po zderzeniu samochodowym i nawrócić się oraz znaleźć w niebie, niźli udawać świętego (pod krawatem) przy żłóbku lub imitacji pustego grobu Pana Jezusa i znaleźć się nie w niebie.
Boże drogi i Pawle Święty, dajcie nam więcej narowistych koni albo mądrość serca, żebyśmy się nawrócili. Teraz. Dziś. Od zaraz.
Liturgia słowa na Święto Nawrócenia Świętego Pawła 25 stycznia.
Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł.
Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: «Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?»
Powiedział: «Kto jesteś, Panie?»
A On: «Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić».
Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił.
W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. Pan przemówił do niego w widzeniu: «Ananiaszu!»
A on odrzekł: «Jestem, Panie!»
A Pan do niego: «Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli». (I ujrzał Szaweł w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał).
Odpowiedział Ananiasz: «Panie, słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia».
Odpowiedział mu Pan: «Idź, bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia».
Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: «Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym». Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły.
Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym.
Wszyscy, którzy go słyszeli, mówili zdumieni: «Czy to nie ten sam, który w Jerozolimie prześladował wyznawców tego imienia i po to tu przybył, aby ich uwięzić i zaprowadzić do arcykapłana?» A Szaweł występował coraz odważniej, dowodząc, że Ten jest Mesjaszem, i szerzył zamieszanie wśród Żydów mieszkających w Damaszku. (Dz 9, 1 – 22)

