ZA ŻAGAŃ AMERYKANIE BĘDĄ UMIERAĆ

Piątek 13 stycznia 2017 Jest prawie weekend, będzie dzisiaj trochę lżej. Mamy w Polsce już pierwszych żołnierzy amerykańskich. O jak dobrze! Jesteśmy bezpieczni, a Putin zadrżał ze strachu. Oczywiście rozumiem intencje całego manewru, ale bawi mnie euforia z powodu przybycia jankesów.

Ma ich być docelowo chyba cztery tysiące no i w razie czego mają nam pomóc.  No ale w razie czego – oby nigdy tak nie było – te cztery tysiące dzielnych amerykańskich chłopców Rosjanie zakryją czapkami jednej ze swoich licznych dywizji. I nie sądzę, żeby kowboje z Teksasu chcieli umierać za Żagań czy Drawsko Pomorskie, tak jak nikt w Londynie i Paryżu nie miał zamiaru umierać w r. 1939 za Gdańsk.

Amerykańcy wojownicy mają już zapewne pełną zdolność bojową. Ponoć dwa najczęściej zadawane pytania przed wyjazdem dotyczyły tego czy w Polsce jest wi – fi i dziewczyny. No mamy wi – fi, dziewcząt nie brak, można już walczyć.

Co do waleczności Amerykanów, mam zastrzeżenia. Dużo niżsi (średnio) Wietnamczycy przepędzili dużo wyższych (średnio) Amerykanów w czasie wojny w l. 1964 – 1975, przy czym w szczytowym momencie konfliktu w Wietnamie walczyło pół miliona żołnierzy USA. Wietnamczykom pomagali Rosjanie, ale dyskretnie. Tamte czasy dały impuls dla kinematografii, polecam choćby rewelacyjny film „Łowca jeleni”.

Myśmy jednak, my Polacy, dawali sobie radę z ruskimi i bez Amerykanów. Taki, dla przykładu Stanisław Żółkiewski w roku 1610 z 2 700 husarzami rozbił w kurz 30.000 Moskali, wspieranych jeszcze przez 5 000 Szwedów. I potem przez dwa lata rządził się na Kremlu, co do tej pory wnerwia Rosjan i dlatego na dzień zakończenia polskiej okupacji Moskwy świętują Dzień Jedności Narodowej. W tym samym roku 1610 wojska amerykańskie …, hmm. W tym czasie dzielni jankesi uzbrojeni w strzelby i proch uganiali się za Siuksami ściskającymi dzidy i łuki.

Nieco później, bo w roku 1920, Marszałek Piłsudski, bez pomocy braci Amerykanów, pogonił Armię Czerwoną aż po Mińsk i gdyby nie brak paszy dla koni, pewnie pognałby ich za Ural. Da się bez Ameryki? Da się. Przepraszam za uproszczenia, ramy wpisu ograniczają bardziej szczegółowe informacje.

Gorzej już z samą Ameryką bez polskich wojskowych. Polski i amerykański generał, Tadeusz Kościuszko, walnie się przyczynił do glorii armii amerykańskiej, między innymi dzięki temu, że nauczył kolegów z Nowego Jorku jak się robi okopy. Inny nasz rodak, polski marszałek a amerykański generał, Kazimierz Pułaski uratował nawet życie Jerzemu Waszyngtonowi, pierwszemu prezydentowi USA, w czasie walk z Anglikami (1777, 11 września). Swoją drogą, siostry i bracia, zróbmy zrzutę na jakieś dobre filmy o Kościuszce, Pułaskim czy Żółkiewskim, bo ostatni film o Kościuszce powstał w II Rzeczpospolitej, w roku 1938 („Kościuszko pod Racławicami”), wstyd jak jasna …

No i jeszcze ten Żagań, gdzie mamy amerykańskich wojaków. Pamięć to ja mam dobrą. 30 lipca 1992 roku, Żagań opuściły ostatnie kompanie Armii Czerwonej, tzn. m.in. 42 Tannenberski Pułk Lotnictwa Bombowego i 510 Samodzielny Batalion Zabezpieczenia Technicznego Lotniska. Teraz są tam Amerykanie. No i jest na pewno wi – fi. Damy radę Putinowi!

 

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.