MAM BOŻE NARODZENIE CODZIENNIE

Sobota 7 stycznia 2017 Po wczorajszych ulicznych orszakach Trzech Króli, Boże Narodzenie już znika. Może jeszcze raz wrócimy doń przy okazji kolędy – wedle niepisanej tradycji choinkę należy trzymać do wizyty księdza. Raz przydarzyło mi się, że kolędowaliśmy w małej obsadzie personalnej, Środa Popielcowa była na początku lutego i ostatnią wieś odwiedzaliśmy już na początku Wielkiego Postu. „Ileż można trzymać choinkę?” – wyrzucali nam gospodarze – „Wy przychodzicie na te Święta (Boże Narodzenie) co były, czy na te co będą (Wielkanoc)?” Straszną wtopę zaliczyliśmy.

Jak wiadomo nic się ciekawego w czasie Świąt nie wydarzyło. Niemniej podpowiem Wam coś co pomaga mi trwać w aurze Bożego Narodzenia, które bardzo kocham.

Podpowiedź jest wielce banalna z pozoru. Już w pierwszych parafiach chrześcijańskich (pierwszy wiek) pojawiały się herezje, sugerujące by szukać Chrystusa gdzieś w górze, ponad nami. Herezje te szczególnie rozwijały się w Koryncie, więc św. Paweł musiał upomnieć parafian – Czyż nie wiecie o samych sobie, że Jezus Chrystus jest w was? (Drugi List do Koryntian 13,5).

Jeśli chcecie mieć Boże Narodzenie na co dzień, w wolne soboty, lane poniedziałki, tłuste czwartki, patrzcie w lustro. Czyż nie wiecie, że Jezus Chrystus w was jest?

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.