Sobota 17 maja 2014
Modlitwy odmawiamy zwykle po cichu, szeptem, nawet bezgłośnie. W liturgii zdarza się, że najmocniej wypowiadamy frazę: „Bogu niech będą dzięki!” (w rezonansie na końcowe wezwanie celebransa: „Idźcie w pokoju Chrystusa”), co brzmi często jak okrzyk ulgi w rodzaju – „Dobrze, że to się skończyło!”
Zaskakujące, że biblijne nabożeństwa pełne są hałasów. Chwalcie Go dźwiękiem rogu, na harfie, cytrze, na strunach i flecie, wreszcie na cymbałach dźwięcznych i brzęczących a najgłośniej na bębnach oraz tańcem! Słyszycie te wszystkie dźwięki, brzdąknięcia cytr i harf, melodie fletów aż po jazgot cymbałów i łomot bębnów? Słyszycie to? Przytaczam jedynie w skrócie ostatni psalm, 150.
Nie jestem zwolennikiem chaosu w sferze kultu, niemniej zdaje mi się, że tłumimy w sobie radość z bliskości i wspaniałości Boga, zamieniamy spontaniczny zachwyt pięknem Boga na ściszone mruknięcia, hamujemy entuzjazm zbawionych w niebie i wychodzi nam jęczenie niezupełnie przekonanych o czyśćcu. Uczestniczyłem w liturgii z afrykańskim księdzem, który dziwił się, że nie klaszczemy po podniesieniu, mimo, że następuje przemiana chleba i wina w krew i ciało Chrystusa i to jest cud kosmiczny; za to – naśladując Anglosasów – bijemy brawo po pocałunku narzeczonych w trakcie ślubu, choć to cud żaden. Opowiadałem o tym komuś i usłyszałem, że w Afryce normalne jest to, co my jesteśmy w stanie zrobić dopiero Pod Wpływem, i to wcale nie Ducha.
Nie nawołuję do rebelii w liturgii, dziwię się tylko temu rozziewowi między biblijnym hałasem, gdzie Bóg zdaje się Oczywiście Być Pośród ludzi, a naszymi nastrojami modlitewnymi, przypominającymi zbyt często sytuację biesiadników na imprezie urodzinowej, czekających na Jubilata z rozterką – Może Przyjdzie a Może Nie Przyjdzie.


16 responses to ŁOMOT BĘBNÓW I JĘCZENIE POD WPŁYWEM