KAESEMOWICZE

Niedawno świętowało Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży (KSM), czyli „kaesemowicze”, bo wszak od każdej nazwy organizacji określa się jakoś jej członków. Jedna z poprzedniczek KSM, Stowarzyszenie „Eleusis”, zwała swoich chłopców „elsami” a dziewczęta „elsicami”, myślę, że dość oryginalnie.

Po przemianach roku 1989, KSM jest bodaj pierwszą dużą i ogólnopolską organizacją młodzieżową, dziś zrzeszającą kilkanaście tysięcy młodych ludzi. Pogrupowani są w tzw. oddziały w parafiach, szkołach i na uczelniach, działają w małych i większych wioskach, miasteczkach i dużych miastach.

Jest kilka pożytków z tego dzieła, wartych uwagi. Po pierwsze te małe grupy faktycznie działają. Każda ma prezesa, skarbnika i sekretarza, czasem nawet więcej osób w zarządzie. Każda ma budżet, harmonogram pracy, określone zadania w przestrzeni lokalnej i szerszej, diecezjalnej i krajowej. To znakomita szkoła zaangażowania obywatelskiego, zarządzania małym gronem ludzi (grupy liczą od kilkunastu do nawet 50 osób), planowania działań, realizacji i ewaluacji, czyli tego, czego uczy się na bardzo poważnych seminariach dotyczących tzw. społeczeństwa obywatelskiego. Z kręgów KSM wyrośli już posłowie, radni różnych szczebli, wójtowie i burmistrzowie miast (o prezydentach nie słyszałem).

Po drugie w KSMie nawiązują się głębokie i trwałe więzi między ludźmi, owocujące potem pięknymi przyjaźniami czy małżeństwami (pobłogosławiłem już kilkadziesiąt takich związków). Dziś naprawdę niewiele jest miejsc, gdzie ludzie mogą się poznawać mocniej i pełniej niż w tanecznym uścisku. Podczas rekolekcji i obozów, kaesemowicze bez końca rozmawiają o przyjaźni i miłości, o przebaczeniu i cierpieniu, o Bogu i o Polsce. Nie omijają ważnych pytań, mogą się określać wobec podstawowych dla człowieka kwestii. Oddziały KSM często są też żywymi i sensownymi wspólnotami międzyludzkimi, miejscami, gdzie można doświadczyć bliskości i jedności, a takie pragnienia są w każdym człowieku, szczególnie młodym.

I ostatnia uwaga, nastawienie na samorządność, wspólnota, więzi między ludźmi, ważne pytania, wszystko to wyrasta z zawołania Stowarzyszenia „Służyć Bogu i Ojczyźnie”. Bóg pozostaje podstawą dyskusji, medytacji, rozmów, wyborów i zaangażowania kaesemowiczów. Oni oczywiście nie mówią o Nim bez przerwy i w kółko, potrafią robić świetne olimpiady sportowe, bale dobroczynne, uczą się i studiują (i nawet bardzo dobrze), pływają pod żaglami i jeżdżą za granicę. Życie ich jest jednak zakotwiczone w Bogu, co nadaje mu pewną trwałość, głębię i radosne kolory.

Kto z was szuka jeszcze wspólnoty i nie chce marnować młodości, powinien rozglądnąć się za KSM lub podobną organizacją. Dzięki temu można dotknąć życia w najpiękniejszym wymiarze, bo przecież nie zamyka się ono w oglądaniu TV, surfowaniu po Internecie i odwiedzaniu pubów.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.