Opowiem dziś jak z łatwością można odróżnić pana kruka od pani krukowej. Potrzebna jest do tego, na przykład, dżdżownica.
Jeśli akurat jesteśmy niedaleko kruczego rewiru, rzucamy dżdżownicę, a najlepiej całą garść. I czekamy. Kiedy zbiorą się kruki, patrzmy uważnie. I tak – jeśli ptak zjadł, to samiec, a jeśli – zjadła, to na sto procent samica. Prosta i pożyteczna wskazówka, nieprawdaż?
Piszę dziś znów o krukach, ponieważ się nadzwyczaj ożywiły i harcują żwawo, drąc dzioby długo i głośno. Wszystko to za sprawą światła, którego przybywa z dnia na dzień coraz więcej i coraz szybciej. Popatrzcie zwłaszcza na porę zachodu słońca, już się kładzie na spoczynek wyraźnie później.
W I, hymnie porannym (w brewiarzu) Zachariasz określa Chrystusa jako Słońce – „z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi”, a św. Jan pisze o Chrystusie jako o Świetle – „była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka”.
Kruki cieszą się dłuższym dniem czy może tą Prawdziwą Światłością, która i dniom jasność nadaje? Nie rozstrzygałbym od razu. Ale z całego serca życzę każdemu z was wielkiej uciechy z dnia, który jest znakiem Chrystusa, a kto bardziej przenikliwy, niech w jasności dnia dostrzeże i blask samego Boga. Po Wcieleniu to jak najbardziej możliwe. Krukom się udaje, nam też może się udać!

