Najnowsze wiadomości. Słucham, faktycznie są nowe.
Nowe w sensie takim, że dotyczą zdarzeń, spotkań, oświadczeń, wypowiedzi, kłótni, których jeszcze nie było, ale które z łatwością mogłem przewidzieć. Starzy aktorzy – politycy, luminarze, gadające głowy – trochę nowe kwestie do wygłoszenia. I tak co dzień.
Na szczęście co dzień otwieram Ewangelię, w której znajduję dobre nowiny (dla mniej wtajemniczonych, w języku greckim „dobra nowina” to właśnie „Ewangelia”). Wśród tych dobrych nowin odnajduję prawdę, że ludzie mogą się zmieniać, z największych skurczybyków w pełnych światła aniołów. Przyroda nadal jest tak piękna, że salony przyodziewające modnisie mogą się zwijać. Choroby są do pokonania, choć lekarze machają ręką. Można porozmawiać o ponownym narodzeniu. Uczyć się szacunku dla celników (złodziei) i nierządnic (z agencji towarzyskich). Wyrywać morwy i ciskać na odległość w morze. Iść drogą miłości i wygrywać życie.

