Nie napisać dziś o Powstaniu, to przynajmniej mała hańba. Zaraz by się okazało, że jestem po „tamtej stronie barykady”, gdzie kiedyś stali…
Napisać, że trafia mnie coś niedobrego, jak słyszę o politycznych manewrach ustanowienia Święta w dniu 1 sierpnia, to mało oryginalne, bo tak myśli pół Polski, a może i więcej.
Samo stawanie w milczeniu i słuchanie syren, to napompowana poza patriotyczna, o którą nie chodziło wtedy w sierpniu 1944. A chodziło o Polskę.
Ania przesiedziała w więzieniu dwa miesiące, bo pani sędzia podpięła pod nią akta zupełnie innej osoby, nota bene mężczyzny. To nie zwykła pomyłka, ale niechlujstwo i brak kompetencji. Polska. Ale jakże pięknie jest posłuchać syren.
Pan Kuba, nie powiatowy czy gminny, ale Wojewódzki – raz jeszcze wracam do tego wątku – syci swój show słówkami typu „zajebisty”, publika recholi się do rozpuku. Młodzież się wychowuje! Polska. Zamilknijmy na chwilkę o 17.00.
Na ulicy brudny Krzysio kopie piłkę, zaciągając się co rusz papierosem. Niedaleko rośnie wieżowiec z drogimi apartamentami. Polska. Jakie to wzruszające, że 20.000 Polaków 65 lat temu biło się z czołgami Niemców, mając w rękach butelki z benzyną.
Waldka znaleźli martwego w studzience kanalizacyjnej, choć był na swoją miarę elegant. E, bezdomny? – policja szybko śledztwo umorzyła, chyba sam wpadł w Boże Narodzenie do studzienki. Polska. Dzielne sanitariuszki zakochiwały się w młodych powstańcach, idących na akcje kanałami.
Ginęli na darmo? I po to, byśmy pajacowali przy muzyce syren? Oczywiście, chwała bohaterom, czy – po ludzku bardziej – wieczny odpoczynek. Ale nam wstyd za tę Polskę dziś. Za nią, dużo lepszą, oni zginęli.

