NA LINII USTRZYKI GÓRNE GRUSZKI

W kwestii miłości jesteśmy wciąż bezradni i głupi. Niby coś tam wiemy, nabieramy – wraz z wiekiem – doświadczenia i wiedzy, ale jak przyjdzie co do czego, możemy tylko pokiwać głową ze zdumienia.

Kilka lat temu, na obozie młodzieżowym, zebrała się „przyszłość narodu”, w Lublinie, od Bałtyku po Tatry. I trach, bach, jeden młody mieszkaniec Ustrzyk (Górnych) zabujał się w dziewoi ze wsi pod Augustowem. Wszystko szło cudownie do przedostatniego dnia, kiedy trzeba było się umawiać na przyszłość. Młodzian z Bieszczad wpadł był wówczas w depresję:

– Ta miłość jest bez sensu! Żeby dojechać do Magdy, ja muszę jechać autobusem do Dolnych (Ustrzyk), potem wsiąść w pociąg osobowy do Przemyśla. Dalej czekam na pociąg do Warszawy (przez Lublin lub Kielce). Tam poczekać na pociąg do Białegostoku, gdzie muszę czekać na przesiadkę do Augustowa. Znowu tam mam autobus, dwa razy na dzień, do Mikaszówki. I jeszcze z tej wsi 5 kilometrów pieszo do Gruszek, gdzie żyje Magda. To jak ja do niej dojadę? I może raz na rok …

Tak sobie myślę, że za 15 lat, jak będą autostrady w Polsce, da się uratować wiele pięknych młodzieńczych miłości. Na razie rząd Polski i Unia Europejska są wrogami uczuć polskiej młodzieży.

Jedna z nastolatek doszła do wniosku, że miłość jest głupia i należy okiełzać ją jakimiś mądrzejszymi przepisami. Jej matka, po rozpadzie małżeństwa, ma obecnie „narzeczonego” o rok starszego od chłopaka Sylwii. Czyli, że ewentualny ojczym Sylwii, będzie o rok starszy od jej ewentualnego męża. Też miłość?

Tak czy inaczej, należy się miłości słuchać i iść za jej głosem. Bywa, że głupio to z boku wygląda.

Itinerarium , , , , , ,

Comments are closed.