MOJE STARE NAWYKI

Spotykam się często z młodymi ludźmi, mają wiele świetnych stron, są energiczni, pomysłowi, sprytni i w ogóle prawie wspaniali.

Prawie. W wakacje pewnie mniej czytają tę rubrykę, więc napiszę o moich zdziwieniach.

Pierwsze zdziwienie dotyczy syndromu obsługi. Częstuję tych moich młodych przyjaciół kawą, herbatą, sokami, wodą mineralną, z gazem i bez gazu. Rozstawiam filiżanki albo szklanki. Oni przeważnie siedzą i czekają aż porozstawiam. Wypijają – kawę parzę bardzo dobrą. Bardzo rzadko zdarza się, że ktoś z nich podziękuje. I wcale nie mam im tego za złe. W którymś momencie zrozumiałem, że oni są z pokolenia, które żyje już w syndromie obsługi. Normalną rzeczą jest dla nich, że od dzieciństwa są obsługiwani, w każdej kawiarni, restauracji, pubie, klubie, dyskotece, sklepie, kiosku, pawilonie, markecie, sklepiku. Coraz mniej rzeczy umieją zrobić sami, wszędzie ktoś coś robi za nich.

Drugie zdziwienie dotyczy – pozostając przy kwestiach stolika – sposobu spożywania napojów. Otóż w tej kwestii jest to pokolenie Byle Jak. Ze zdziwieniem widzę, jak są w stanie nalać sobie wody gazowanej (lub nie) do kubka (ewidentnie przeznaczonego do herbaty!) albo do porcelanowej filiżanki na kawę. Choć najchętniej piliby w plastikach, których akurat nie mam. A jak już przynoszą ze sobą swoje cole, energizujące drinki, soczki, to nawet nie pomyślą, że można nalać je sobie do jakiegoś naczynia. Obciągają to wszystko z tak zwanego gwinta, wprost lejąc w swoje gardełka owe płyny.

Oczywiście tych zdziwień jest o wiele więcej. Pewnie starzeję się szybciej niż bym chciał, ale kawę pijam (jak mogę) w filiżance, a wodę z plastikowej butelki nalewam do szklanki.

I często spotykam się ze zdziwieniem, że przepuszczam panie pierwsze w drzwiach. Oj, coś tam siedzi we mnie, starego, ale nie umiem się pewnych nawyków wyzbyć.

Itinerarium , , , , , ,

Comments are closed.