Walentynki już dawno za nami, pewnie rzadko kogo częstujemy nadzwyczajną czułością, poczekamy na następne lutowe szaleństwo, może jakieś majowe.
Zupełnie przy okazji odkryłem, że w języku ormiańskim wyrażenie „Kocham Cię” funkcjonuje inaczej niż w języku polskim i wielu innych, zwłaszcza europejskich. Gramatyka ormiańska zwykle stawia podmiot przed orzeczeniem, dzięki czemu otrzymujemy na przykład zwroty – „Kawę chcę”, „Samochodem jadę”, „Fajkę palę”, etc. Tak samo jest w przypadku deklaracji uczuć, tej najpiękniejszej – „Cię kocham”. A po ormiańsku – Kiez Sirumem. Upewniłem się u znajomej Ormianki z Lublina, pani Armine. Z pozoru może ta gramatyka jest bez znaczenia.
Jednak, czy zauważyliście, że taka konstrukcja stawia – przynajmniej w kolejności zapisu i wymowy – przedmiot uczuć przed deklaracją? Najpierw jesteś ty, którego kocham, potem relacja z moich uczuć. W języku polskim „Kocham Cię”, najpierw jest akcent na moją aktywność – ja (podmiot domyślny) kocham cię. Podobnie w angielskim „I love You”, niemieckim i rosyjskim.
Oczywiście czulibyśmy się pewnie dziwnie mówiąc: Cię kocham albo Ciebie kocham. Zresztą nieważne jak się mówi.

